partner serwisu
Telewizja online, czyli test usług VOD w Polsce
Autor:
Marek Kowalski
Data publikacji:
21 lipca 2014, 08:34
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
cineman, ipla, iplex, itunes, kinoplex, netflix, ninateka, strefa vod, tvn player, vod onet, vod tvp, vodeon, youtube

Google Play Filmy

Ostatnie działania wyszukiwarkowego giganta na polskim rynku świadczą o jednym - Google dostrzegł wreszcie potencjał w naszym kraju i po niedawnym udostępnieniu sklepu z muzyką i usługi Google Play Muzyka poszedł za ciosem otwierając w Polsce podwoje swojego serwisu z filmami. Podobnie jak nieco później opisywany przez nas iTunes Apple'a, Google Play Filmy nie jest w zasadzie serwisem stricte VOD, ale pominięcie tak znaczącej dla Internetu firmy jaką jest Google byłoby poważnym niedopatrzeniem. Stąd też obecność serwisu giganta z kalifornijskieg Mountain View w naszym zestawieniu.

Dzięki wprowadzeniu do Polski w drugiej połowie czerwca 2014 roku usługi Google Play filmy użytkownicy komputerów i urządzeń mobilnych (pracujących pod kontrolą mobilnego systemu Android) mogą wypożyczać i kupować filmy oferowane w sklepie online Google'a. Jak serwis prezentuje się w stosunku do innych rozwiązań dostępnych w polskim internecie? Zobaczmy.

Interfejs WWW

Webowy interfejs usługi Google Play Filmy jest w zasadzie identyczny, jak w przypadku pozostałych działów sklepu Google Play (aplikacje, muzyka, książki).  Katalog filmów podzielony jest, podobnie jak w przypadku innych treści, na kategorie. Na samej górze mamy Najlepsze filmy, czyli pozycje najwyżej (i najliczniej) ocenione przez użytkowników serwisu. W dalszej części poszczególne gatunki filmów. Zwraca uwagę to, że język ścieżki dźwiękowej, to niemal w każdym przypadku angielski. Faktem jest, że w Google Play Filmy - jak dotąd - nie znaleźliśmy filmów z polskim lektorem, zatem widzowie preferujący taką formę lokalizacji danego tytułu (powszechnie stosowaną w innych serwisach VOD w Polsce) mogą (i mają pełne prawo) czuć się zawiedzeni. Nie znaczy to jednak, że języka polskiego brak - jest on dostępny w postaci napisów dialogowych wyświetlanych na ekranie, ale - niestety - nie w każdym przypadku (sic!).

Wybór katalogu można ograniczać dokonując wyboru ulubionego gatunku filmowego z rozwijalnego menu. Oprócz tego działa - jakżeby inaczej - wyszukiwarka, przy czym frazą wyszukiwaną może być oczywiście nie tylko tytuł, ale również np. nazwisko aktora, reżysera itp.

Oprócz gatunków, można również wyświetlić najpopularniejsze filmy w danym czasie. Do samej prezentacji katalogu nie mamy większych zastrzeżeń. Interfejs jest z jednej strony typowy dla serwisów z filmami, a z drugiej zachowuje funkcjonalność pozostałych, doskonale znanych użytkownikom działów sklepu Google Play. Dla większości pozycji (nie wiadomo czemu nie dla wszystkich) oprócz tytułu przypisano też gatunek danego filmu. Każda pozycja ma wyświetlaną aktualną ocenę widzów (w postaci gwiazdek) oraz cenę, niezbyt przystającą do polskich realiów. 

Po kliknięciu konkretnej pozycji wyświetlany jest opis danego filmu (w języku polskim), przy czym twórcy serwisu poszli trochę na łatwiznę kopiując po prostu opisy poszczególnych tytułów z... Wikipedii. Ciekawostką jest to, że wielu filmom nie towarzyszą trailery. O ile można by zrozumieć brak trailera w jakiejś mało znanej produkcji, ale ich brak przy pozycjach mainstreamowych (jak np. widoczna na powyższej ilustracji "Grawitacja") to naszym zdaniem wada. 

Oprócz wcześniej wspomnianych informacji warto również sprawdzać, czy interesujący nas tytuł jest dostępny w języku polskim. Lektora - o czym już pisaliśmy - niestety nie uświadczymy, ale w opisie filmów znajdują się informacje o językach dostępnych napisów dialogowych.  

Podczas naszego rekonesansu po zasobach Google Play Filmy znaleźliśmy kilka tytułów całkowicie pozbawionych jakiejkolwiek formy polskiego tłumaczenia (przykład na ilustracji). Tego typu sytuację uważamy wręcz za naganną. Pocieszeniem jest jednak fakt, że sytuacja stale się zmienia i Google systematycznie dodaje polskie treści do oferowanych w swoim sklepie filmów.

W menu głównym usługi, wyświetlanym po lewej stronie okna przeglądarki jedna z pozycji zatytułowana jest Moje filmy. W przypadku serwisu muzycznego Google'a daje ona dostęp do funkcji bibliotecznych umożliwiając użytkownikom utworzenie biblioteki online nie tylko bazującej na zakupionych w sklepie utworach, ale również przesłanych plików audio z własnych urządzeń. Niestety, osoby, które liczyły na podobną funkcjonalność w usłudze Google Play Filmy musimy rozczarować. Nie ma możliwości eksportu własnych filmów do chmury, a po zalogowaniu się na konto Google i kliknięciu Moje filmy otrzymujemy jedynie widoczną na powyższym obrazku zachętę do odwiedzenia sklepu (który właśnie przecież odwiedziliśmy) i do pobrania aplikacji mobilnej (o której zaraz będzie mowa). 

Wbudowany w serwis WWW odtwarzacz wideo jest z pewnością doskonale znany każdemu, kto chociaż raz korzystał z YouTube'a. Nic dziwnego, w obu przypadkach mamy do czynienia z produktami Google'a, a skoro odtwarzacz z YouTube'a sprawdza się powszechnie na wielu platformach, to nic dziwnego, że - owszem, po usunięciu charakterystycznego logo - znalazł on również zastosowanie w Google Play Filmy.

Ciekawostką jest również przeglądanie zasobów katalogu według konkretnych wytwórni filmowych stojących za konkretnymi tytułami. Dzięki cenom widocznym przy każdej pozycji, od razu widać, która z wytwórni jest bardziej łasa na finansowe zasoby widzów.

Aplikacje mobilne

Słowo "aplikacje" jest może nieco na wyrost, gdyż w chwili obecnej jedyną obsługiwaną przez Google Play Filmy platformą mobilną jest oczywiście Android. Użytkownicy smartfonów oraz tabletów pracujących pod kontrolą tego systemu operacyjnego mogą pobrać z oficjalnego sklepu Google Play z aplikacjami program Filmy Play.

Po zainstalowaniu aplikacji mobilnej na wykorzystywanym przez nas smartfonie zobaczyliśmy menu główne, nieco bardziej rozbudowane niż w przypadku serwisu WWW. Pojawiła się pozycja Na urządzeniu, co oznacza możliwość zapisu kupionych/wypożyczonych filmów w pamięci urządzenia w celu udostępnienia użytkownikowi możliwości obejrzenia danego tytułu bez potrzeby łączenia się z siecią, co w przypadku urządzeń mobilnych jest rozwiązaniem sensownym i oczekiwanym.

Kolejną pozycją niewidoczną w serwisie WWW, a dostępną w aplikacji mobilnej jest Watch Now (czemu nie po polsku? Czy Oglądaj teraz naprawdę tak fatalnie brzmi?). Po jej wywołaniu otrzymujemy dostęp do "prezentu" - jedynego filmu w zasobach Google Play Filmy udostępnianego bezpłatnie.

Jest to krótki siedmiominutowy film animowany dostępny również w rozdzielczości HD. Został on "sprezentowany" najprawdopodobniej w tym celu, aby użytkownik mógł sprawdzić jeszcze przed zakupem, czy poprawnie działa wyświetlanie filmu zarówno w trybie online, jak i offline.

Cechą wyróżniającą Google Play Filmy jest funkcja rozpoznawania twarzy aktorów w oglądanych filmach. Wystarczy podczas oglądania filmu (działa to na aplikacji mobilnej) zatrzymać (pauza) odtwarzanie filmu, co - w sytuacji, gdy w kadrze znajduje się twarz aktora, dla którego przygotowano zestaw informacji - spowoduje wyświetlenie dodatkowych danych na temat danej postaci. Niestety, choć funkcja ta jest dostępna w amerykańskim Google Play Movies od dłuższego czasu, nie zaobserwowaliśmy tej funkcjonalności jeszcze w polskim "oddziale" usługi. Jednak sytuacja w tym przypadku stale ewoluuje i Google dodaje wciąż nowe informacje do udostępnianych treści, jest zatem szansa że doczekamy się podobnej funkcjonalności również w polskim Google Play Filmy.

Ile to kosztuje?

W zasadzie odpowiedź na to pytanie, które stawiamy badając każdy z opisywanych w naszym zestawieniu serwisów w przypadku Google Play Filmy powinna brzmieć: DROGO! Zresztą, zobaczmy sami.

Google Play Filmy nie udostępnia żadnej formy subskrypcyjnej. Nie ma żadnego pakietu, który umożliwiałby obejrzenie jakiejś grupy filmów. Płacimy za każdy tytuł, przy czym mamy do wyboru (najczęściej, ale nie zawsze) dwie opcje: wypożyczenie oraz kupno. W pierwszym przypadku ceny są zazwyczaj niższe (choć i tak wciąż wysokie w stosunku do innych serwisów VOD działających w naszym kraju i na dodatek zróżnicowane zależnie od jakości; filmy HD są droższe), ale dostęp do materiału jest ograniczony. Na obejrzenie wypożyczonego filmu mamy 30 dni od wniesienia opłaty, ale od momentu, gdy rozpoczniemy już oglądanie, to na obejrzenie całości (bez znaczenia ile razy) mamy 48 godzin. Z kolei zakup oznacza otrzymanie licencji pozbawionej jakichkolwiek ograniczeń ilościowych czy czasowych. 

Na zakup konkretnej pozycji, biorąc pod uwagę ceny, zdecydują się chyba jedynie prawdziwi pasjonaci danego filmu, niemniej w niektórych przypadkach Google nie pozostawia klientom wyboru oferując jedynie możliwość zakupu. 71 zł za cyfrowo dystrybuowany materiał HD to dużo, dość zauważyć, że np. pokazaną na jednej z powyższych ilustracji "Grawitacja" udało nam się znaleźć za niższą cenę w popularnym serwisie aukcyjnym (oczywiście mówimy o nowym produkcie z polskim lektorem i napisami). Z kolei pokazany wyżej horror "The Conjuring" (Obecność) znaleźliśmy na płycie Blu-ray (zatem Full HD) za... 25 zł. Komentarz jest chyba zbędny.

Oddając jednak sprawiedliwość usłudze Google Play Filmy nie możemy pominąć faktu, że w serwisie giganta z Mountain View znajdziemy również znacznie tańsze tytuły, nawet takie, których wypożyczenie (w rozdzielczości SD) kosztuje tylko 3 zł. Próźno jednak w tej kategorii cenowej szukać jakichś bardziej słynnych (nie mówiąc już o nowych) tytułów.

Podsumowując Google Play Filmy to serwis bardzo przypominający wielkiego konkurenta Google'a, czyli iTunes Apple'a. W obu przypadkach mamy do czynienia z usługami umożliwiającymi kupno oraz wypożyczenie danego tytułu. W obu przypadkach nie otrzymujemy praktycznie żadnych treści bezpłatnych, a ceny nie przystają do polskiej rzeczywistości. Złośliwi mogliby stwierdzić, w jedyną zaletą Google Play Filmy nad iTunes jest to, że zakupione/wypożyczone filmy możemy obejrzeć również w przeglądarce internetowej, a nie tylko - jak w przypadku iTunes - na konkretnych urządzeniach. Jako ciekawostkę warto jeszcze dodać, że użytkownik, który wypożyczy/zakupi filmy w Google Play Filmy będzie miał do nich dostęp również po zalogowaniu się na swoje konto YouTube. Ot, taki "gadżet". Szkoda że Google nie zdecydowało się na wprowadzenie oferty abonamentowej, wtedy wyszukiwarkowy gigant mógłby nieźle namieszać na rynku.

Statystyki

  • Liczba filmów pełnometrażowych: 922
  • Liczba seriali: 0
  • Łączna liczba materiałów udostępnianych bezpłatnie: 1

Zalety i wady

+dość bogaty katalog filmów

+prosta obsługa

+powiązanie z YouTube

-brak filmów z lektorem (dotyczy to również bajek dla dzieci), brak również napisów PL w niektórych przypadkach

-ceny filmów nie przystające do polskich realiów

-brak oferty abonamentowej

-brak seriali

2014.07.22, 08:45
Z racji tego, że tvp posiada bazę fantastycznych programów dla dzieci, chętnie za pomocą smart tv oglądam tvp vod. Niestety od jakiegoś czasu wprowadzili reklamy. Pal licho już te reklamy, ale przy okazji jakość materiału to jakiś koszmar. To nawet nie jest 480, czasem człowiek nie jest w stanie rozpoznać co to za logo figuruje w górnym prawym rogu.

Wszystkie te bezpłatne vod w większości mają jedną wadę - reklamy. Rozwiązaniem jest xbmc. Wtedy jednak tracimy na pewnych funkcjonalnościach.
2014.07.22, 12:06
Wadą reklamy? W takim razie, napisz na jakiej zasadzie powinny funkcjonować takie serwisy by nie stały się deficytowymi? Co do jakości TVP Vod, pełna zgoda - koszmar.
Czego mnie brakuje? TV online live z prawdziwego zdarzenia. Przykładowo, chętnie zapłaciłbym za paczkę kanałów sportowych NC+ dostępną przez internet na komputerowego Windowsa i mobilnego Androida. Coś na wzór dawnej Cyfry+ Online.
2014.07.22, 13:27
Wiem, że reklamy być muszą, ale taki tvn sobie z nimi jakoś radzi - reklamy czasem są, czasem nie ma, czasem trwają krócej. A teraz tvp. Nie dość, że zawsze trwają 2 minuty (swoją drogą do niedawna ich w ogóle nie było) to jeszcze ich treść jest kompletnie niedostosowana do widza. Włączyłem dziecku Domisiów, lecą sobie reklamy, a tu bach reklama piwa...no comments
m moszynski
2014.07.30, 10:56
Do czasu kiedy w dniu premiery kinowej będę mógł wypożyczyć ten sam film nie wychodząc z domu ta usługa nie ma dla mnie sensu. Po co mi internetowy magnetowid pozwalający na oglądanie odgrzewanych programów TV lub filmów , które widziałem w kinie rok wcześniej, bez sensu.

Ewentualnie, gdyby pojawiła się usługa udostępniająca popularne na świecie seriale w czasie ich premierowych emisji w USA , np. SyFy itp.
m moszynski
2014.07.30, 11:00
Ogromną wadą tych usług, przynajmniej w wersji Onet VOD jest cenzura polegajaca na braku możliwości obejrzenia materiałow przez osoby przebywające za granicą np. na wakacjach.