partner serwisu
Jaki darmowy antywirus na Androida?
Autor:
Marek Kowalski
Data publikacji:
5 lutego 2015, 14:17
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
android, antywirus, av comparatives, av-test, avast! mobile security & antivirus, avira antivirus security, bezpieczeństwo, bitdefender antivirus free, cheetah mobile cm security, eset mobile security & antivirus, f-secure mobile security & f-secure safe, g data internet security light, google, ikarus mobile.security, kaspersky internet security, malware, mcafee free security & antivirus, quick heal antivirus & mobile security, sophos free antivirus and security, trend micro mobile security & antivirus, webroot security/anywhere – complete, zagrożenia

Cheetah Mobile CM Security

Firma Cheetah Mobile jest kompletnie nieznana na rynku desktopowych aplikacji ochronnych, ale gdy przyjrzymy się statystykom i opiniom w sklepie Google Play, to jej produkty zbierają mnóstwo pochlebnych opinii. Zresztą nie tylko konsumenci mają o tej marce dobre zdanie, ale również profesjonalne laboratoria antywirusowe. Skąd taka wiedza i doświadczenie u chińskich programistów? Wiele wyjaśnia fakt, że Cheetah Mobile to firma powstała z połączenia Kingsoft Security i Conew Image. Pierwsza z firm-matek to gracz znany branży IT-Security od ponad 15 lat. Czy udostępniany bezpłatnie CM Security naprawdę jest tak dobry jak opinie o nim?

Instalacja i pierwszy kontakt  

Program, podobnie jak pozostałe aplikacje w naszym teście, pobraliśmy z oficjalnego źródła - sklepu Google Play. Aplikacja udostępniana jest oczywiście bezpłatnie (warunek testu) i tak jak w wielu innych przypadkach jej instalacja jest uzależniona od zaakceptowania przez użytkownika licznego zestawu uprawnień, których program potrzebuje do działania oferowanych w nim funkcji: modułu antywirusa, ochrony antyzłodziejskiej czy wbudowanego filtra niechcianych połączeń.

Tak prezentuje się interfejs aplikacji bezpośrednio po pierwszym uruchomieniu. Z zadowoleniem stwierdziliśmy obecność polskiego interfejsu (choć w istocie okazał się on później raczej "polskawy", przypominający efekt mechanicznego tłumaczenia, a nie profesjonalnie przygotowanej lokalizacji). Ostrzegawcze barwy i komunikaty mają zachęcić do przeprowadzenia pierwszego skanu. Aby uruchomić ten proces wystarczy puknąć widoczne w centralnej części ekranu koło.

Informacja o ewentualnych zagrożeniach dla danych, dla prywatności, czy obecność cyfrowych "śmieci" w pamięci urządzenia mobilnego sygnalizowane są już w trakcie skanowania. Tło zmienia barwę na czerwoną, a w dolnej części ekranu wyświetlana jest liczba znalezionych problemów.

Ekran raportu okazał się już niestety "wielojęzyczny" - komunikat dotyczący problemów z prywatnością wyświetlany jest już po angielsku. Ciekawostką jest fakt, że CM Security jako jedyny zasygnalizował problem z luką w zabezpieczeniach systemu, która dość niefortunnie została przetłumaczona jako "Szeroki Dostęp" (w istocie chodzi o lukę nazwaną BroadAnywhere). 

Problem... nieco wydumany?

Ze względu na "polskawość" (mechaniczne tłumaczenie) interfejsu, dość rozbudowany opis problemu z luką BroadAnywhere znalezioną przez oprogramowanie CM Security w istocie niewiele wyjaśnia. Nieco więcej szczegółów mogliśmy dowiedzieć się na oficjalnym blogu Cheetah Mobile, gdzie znaleźliśmy wpis (w języku angielskim) wyjaśniający na czym polega problem dotykający rzekomo 99% smartfonów z Androidem obecnych na rynku. Czy naprawdę mamy się czego obawiać? Czemu ów problem nie jest sygnalizowany (a nie jest, co sprawdziliśmy) przez jakiekolwiek inne oprogramowanie ochronne na platformę Android? 

Przede wszystkim warto wyjaśnić, że BroadAnywhere nie jest złośliwym kodem (a taką informację może sugerować przedstawiony wyżej ekran CM Security z wynikami skanowania). Jest to znany (i już załatany, o czym za chwilę) błąd programistyczny (czyli właśnie tzw. luka) w kodzie systemu Android. Na czym polega problem? Na nieprawidłowej implementacji procesu przekazywania uprawnień pomiędzy aplikacjami za pomocą obiektu typu token o nazwie PendingIntent. Otóż wiele aplikacji w systemie Android chcąc wymieniać między sobą dane musi również wymieniać między sobą uprawnienia po to, by możliwe było współdzielenie funkcji systemowych czy zadań realizowanych przez wymieniające się informacjami aplikacje. Do przekazywania uprawnień służą właśnie tokeny. Błąd w kodzie systemu Android powoduje, że wspomniany wyżej token PendingIntent przenoszący uprawnienia jakiejś aplikacji może być wykorzystywany dalej przez program, któremu został przekazany, nawet gdy aplikacja która go wygenerowała jest już zamknięta. Groźną (teoretycznie) sytuację otrzymamy wtedy, gdy token wygenerowany przez aplikację o dużych uprawnieniach (np. do usuwania danych) zostanie przekazany np. do - teoretycznie "nic nie mogącej" - złośliwej aplikacji. Wtedy złośliwy kod może uzyskać dostęp do zablokowanych dotychczas obszarów i funkcji systemu i np. usunąć dane użytkownika. Oczywiście podany tu przykład jest dużym uproszczeniem, jednak schematycznie oddaje potencjalne zagrożenie związane z tak wyraziście sygnalizowaną przez CM Security luką. Uważny czytelnik z pewnością zauważył, że luka stanowi zagrożenie, wyłącznie wtedy gdy jest wykorzystana przez złośliwe oprogramowanie, tymczasem działający antywirus powinien blokować działanie malware, tym samym nie dopuszczając w ogóle do możliwości wykorzystania luki przez złośliwe oprogramowanie. Jeszcze tylko podamy, że błąd BroadAnywhere nie istnieje w Androidzie Lollipop (5.0.x). Dotyczy wyłącznie wersji systemu datowanych sprzed 10 września 2014 roku (co nie znaczy jednak wcale, że telefon kupiony później nie będzie miał luki, data dotyczy aktualności systemu, a nie samego urządzenia). W oficjalnej bazie danych błędów systemowych Androida rzeczony problem figuruje jako Bug: 17356824

Tym samym staje się jasne, dlaczego pozostałe programy nie wykazywały reakcji podobnej do CM Security. Aplikacje te mają chronić przed złośliwym oprogramowaniem, a nie łatać system operacyjny - zresztą CM Security robi dokładnie to samo co reszta, z tą różnicą, że informuje o obecności luki. Naszym zdaniem to pewne nadużycie i niepotrzebne straszenie użytkownika - zadaniem oprogramowania ochronnego jest przede wszystkim eliminacja złośliwego kodu, a nie informowanie użytkownika o możliwych lukach systemu operacyjnego. Zwłaszcza gdy informacja podana jest w sposób sugerujący obecność wirusa, podczas gdy nic takiego nie miało miejsca w przypadku naszych maszyn testowych (a także wielu innych urządzeń z wersjami systemu Android charakteryzującymi się obecnością opisywanej tu podatności - luki w kodzie systemowym). Jeszcze raz podkreślamy, nie ma nic złego w uświadamianiu użytkownika o istnieniu potencjalnej luki w systemie, ale nazywanie luki zagrożeniem - słowem zarezerwowanym raczej stricte dla złośliwego kodu bądź konkretnych ataków - jest nadużyciem.

Wszystkim, którym obcy jest informatyczny żargon proponujemy prosty eksperyment myślowy oddający naturę problemu. Wyobraźmy sobie taką sytuację: nóż leżący na kuchennym stole obok bochenka chleba nie jest zagrożeniem. Zagrożeniem jest włamywacz, który zechce użyć tego noża w celu uśmiercenia domowników. CM Security posunęło się za daleko, bo chroniąc przed włamywaczami (złośliwym kodem) ostrzega również o nożu (możliwej do wykorzystania luce).

Powrót do antywirusa

Wróćmy jednak do wyników skanowania - CM Security oprócz wspomnianej luki znalazł również śmieci w systemie (dane tymczasowe w pamięci podręcznej), proponując ich usunięcie, co w tym kontekście stanowi procedurę optymalizacyjną systemu mobilnego.

Po usunięciu wszelkich zagrożeń wyświetlony zostaje ekran z krótkim raportem a także z reklamówką (zachętą do instalacji aplikacji - tu: gry Clash of Kings - ze sklepu Google Play).

Oto właściwy kolor interfejsu CM Security - tak wygląda aplikacja, gdy system jest - zdaniem programu - w pełni chroniony.

Menu główne aplikacji zawiera całkiem pokaźny zestaw funkcji, z których szczególnie wyróżnionym elementem jest widoczna na samej górze pozycja Cloud Vault.

Czym jest Cloud Vault? To nic innego jak backup (kopia zapasowa danych) w chmurze. Po rejestracji (bezpłatnej) otrzymujemy do 2 GB przestrzeni w chmurze, do której mogą być automatycznie przesyłane kopie wszystkich kontaktów, zdjęć, wiadomości SMS czy rejestry połączeń telefonicznych.

Antyzłodziej

Podobnie jak wiele innych testowanych programów, również CM Security oferuje funkcje przydatne w sytuacji, gdy zgubimy urządzenie mobilne lub zostanie one przywłaszczone przez kogoś bez naszej zgody. Powyżej widoczny jest ekran modułu antykradzieżowego jeszcze przed aktywacją. Jak widać funkcje zostały podzielone na dwie grupy - pierwsza odpowiada za ułatwienia zlokalizowania telefonu, druga to zbiór funkcji odpowiedzialny za zdalne czyszczenie danych na urządzeniu mobilnym.

Korzystanie z funkcji lokalizacyjnych i zdalnej kontroli wymaga rejestracji konta w serwisie producenta programu. Rejestracja jest bezpłatna, nie jest wymagana, jeżeli wcześniej aktywowano funkcję Cloud Vault.

Webowy interfejs dający dostęp do funkcji ułatwiających namierzenie mobilnej zguby i zdalną kontrolę jest udostępniany pod adresem: findphone.cmcm.com

Interfejs webowy jest banalnie prosty w obsłudze. Cały zestaw kontrolek umożliwiających zastosowanie wszystkich dostępnych funkcji widoczny jest w górnej części mapy pokazującej lokalizację wybranego w danej chwili urządzenia. Oczywiście gdy do jednego konta użytkownika CM Security przypisanych jest więcej urządzeń, wszystkie z nich można monitorować i namierzać za pomocą widocznego tu interfejsu. Wystarczy wybrać urządzenie z rozwijalnej listy, a następnie uaktywnić np. polecenie lokalizacji czy zdalnej blokady. Oczywiście żeby możliwa była w ogóle zdalna kontrola telefonu musi on być włączony, zalogowany na domyślne konto użytkownika Google i podłączony do internetu w jakikolwiek sposób.

Zdalna blokada powoduje wyświetlenie na ekranie zgubionego urządzenia stosownego komunikatu - jego treść jest predefiniowana, użytkownik ustawia jedynie numer telefonu oraz mail ułatwiający kontakt z właścicielem zguby.

Dodatkowe funkcje

Ciekawą funkcją bezpłatnego CM Security jest AppLock, czyli mechanizm umożliwiający zablokowanie dostępu do wybranych aplikacji. Osoba, która będzie chciała skorzystać z zablokowanego programu będzie musiała wpisać odpowiednie hasło. AppLock potrafi blokować jednak nie tylko programy zainstalowane w telefonie / na tablecie.

Opisywany mechanizm umożliwia również blokowanie dostępu do wybranych funkcji systemowych. Możliwe jest np. zablokowanie odbierania połączeń ("uczynny" użytkownik nie odbierze naszego dzwoniącego telefonu, gdy nas przy nim nie ma). Oprócz tego można zablokować dostęp do interfejsu Bluetooth, WiFi czy transmisji danych przez sieć komórkową. Rozwiązanie jak najbardziej przydatne.

Wbudowany w program skaner antywirusowy oferuje funkcję niezależnego skanowania zewnętrznego nośnika pamięci zainstalowanego w telefonie (karty SD/microSD). 

O czyszczeniu "śmieci" wspominaliśmy już wcześniej, gdyż mechanizm znajdujący pliki tymczasowe jest wbudowany w standardowy skaner antywirusowy. Jednak oprócz tego w menu aplikacji widoczna jest pozycja Oczyścić śmieci. Jest to tak naprawdę odwołanie do zewnętrznej aplikacji o nazwie CM Clean Master.

Wywołanie funkcji Oczyść śmieci powoduje po prostu uruchomienie aplikacji sklepu Google Play z aktywną stroną instalacji Clean Mastera.

Clean Master jest aplikacją stricte optymalizacyjną, istotnie znalazł znacznie więcej śmieci niż wyszukiwarka plików tymczasowych zintegrowana ze standardowym skanerem CM Security. Notabene CM Security integruje się (pod "kafelkiem" Antywirus) z interfejsem Clean Mastera, ale wspominamy o tym jedynie w ramach ciekawostki, gdyż to nie funkcjonalność Clean Mastera stanowiła przedmiot naszych zainteresowań w tym teście.

Wracając do CM Security, kolejną funkcją tego programu jest filtr połączeń, czyli ochrona przed natrętami wydzwaniającymi o dziwnych porach. Blokadę można nałożyć wpisując numer ręcznie lub wybierając z bazy kontaktów albo rejestru połączeń. Zauważyliśmy jednak, że interfejs filtra nie daje możliwości wybrania połączeń ukrytych. Nie ma też filtra wiadomości SMS, choć w tym przypadku skuteczność tego mechanizmu i tak byłaby zależna do wersji systemu Android na urządzeniu mobilnym. W przypadku telefonów i tabletów z Androidem 4.4 (KitKat) funkcja blokowania niechcianych wiadomości SMS jest niedostępna.

Ustawienia aplikacji

Zajrzeliśmy również do menu ustawień programu. Użytkownik może m.in. ustawić częstotliwość automatycznych skanowań (standardowo są one wyłączone).

Pozostałe ustawienia to m.in. możliwość wyboru typów treści usuwanych z historii przeglądania podczas czyszczenia plików tymczasowych, możliwość zdefiniowania aplikacji, które skaner ma pomijać (tzw. lista wykluczeń). Istnieje również możliwość aktywacji dodatkowego antywirusowego silnika heurystycznego. Standardowo jest on włączony i naszym zdaniem takie ustawienie jest optymalne. Heurystyka z jednej strony może poprawić poziom bezpieczeństwa przed zagrożeniami nieznanymi, ale z drugiej powoduje również generowanie fałszywych alarmów (aplikacja niegroźna jest traktowana jako zagrożenie). Program oferuje również ochronę podczas surfowania, dzięki temu użytkownik, który trafi na witrynę phishingową lub rozsyłającą złośliwy kod zostanie o tym poinformowany a łączność z niebezpieczną lokalizacją - zerwana. 

Funkcjonalność CM Security stoi na wysokim poziomie, zwłaszcza że mówimy o produkcie bezpłatnym. A jak wygląda kwestia skuteczności w neutralizacji złośliwego kodu?

Wyniki testów AV Comparatives

CM Security reprezentuje poziom skuteczności zgodny z dobrymi opiniami o tym produkcie. W testach przeprowadzonych przez AV Comparatives program uzyskał wskaźnik Protection rate wynoszący 99,9%. Podobnie jak w przypadku innych mobilnych programów nie odnotowano też zauważalnie większego zużycia baterii w urządzeniu mobilnym na skutek działania skanera. 

Wyniki testów AV-TEST

Sami producenci chwalą się dobrymi wynikami uzyskanymi w testach AV-Test. W interfejsie Cm Security możemy jednak znaleźć odwołania do wyróżnienia, które aplikacja uzyskała w zeszłorocznych czerwcowych testach AV-Test, my dysponowaliśmy znacznie świeższymi danymi z końca listopada 2014 roku. Niemniej uzyskany rezultat jest najwyższym z możliwych. Zarówno w teście AV-Test Protection jak i w teście AV-TEST Usability program uzyskał najwyższe możliwe oceny - po sześć punktów. Skuteczność detekcji złośliwego kodu wynosiła 100%.

Wady i zalety:

+ Prosta obsługa, interfejs nieco polskawy, ale doceniamy choć taką translację

+ Wysoka skuteczność detekcji i neutralizacji złośliwego kodu

+ Całkowicie pomijalny wpływ oprogramowania ochronnego na wydajność mobilnego sprzętu i zużycie baterii

- Brak możliwości blokowania niechcianych SMS i numerów ukrytych.

- Przesadne naszym zdaniem epatowanie obecnością luki w oprogramowaniu systemowym

- Brak ochrony przed odinstalowaniem oprogramowania

Cena wersji komercyjnej: nie dotyczy, produkt jest oferowany wyłącznie za darmo.

2015.02.09, 13:38
mam WP8.1 i leje na wirusy. A was biedaki z zielonym przygłupem w kieszeni po prostu mi żal. Wypasiony smartfon za 2 koła naszpikowany syfem. Co za porażka!
OdpowiedzRaportowany15
2015.02.09, 14:40
...ale jeżeli dostępu do szerokiego zakresu uprawnień domaga się np. programik do zmiany tapety w telefonie, powinno to wzbudzić nasze podejrzenia.>>> koniec cytatu. I jak zwykle zostawiacie temat zawieszony, a większość ludzi nie ma pojęcia: POBIERAĆ CZY NIE POBIERAĆ. Bo najczęściej nie ma wyjścia. Albo chcesz mieć aplikację i MUSISZ się zgodzić na ich warunki dostępu (bo inaczej nie zainstaluje się), albo od razu wywalić ją i zostać z nędznymi ochłapami co nie wymagają niczego. Nie ma wyjścia z takiej sytuacji, ale powinniście to wyraźnie napisać. Bo działacie tak, jakby to była tylko wina i głupota internautów, że pobierają aplikacje z dużymi żądaniami dostępu.
2015.02.09, 14:41
MarcinJS @ 2015.02.09 13:38
mam WP8.1 i leje na wirusy. A was biedaki z zielonym przygłupem w kieszeni po prostu mi żal. Wypasiony smartfon za 2 koła naszpikowany syfem. Co za porażka!

>>>>>>>>>> żałosny przygłup jesteś.
2015.02.09, 16:22
MarcinJS @ 2015.02.09 13:38
mam WP8.1 i leje na wirusy. A was biedaki z zielonym przygłupem w kieszeni po prostu mi żal. Wypasiony smartfon za 2 koła naszpikowany syfem. Co za porażka

Kolego, po pierwsze minimum szacunku zachowaj. Po drugie nic dziwnego że 'lejesz' na wirusy, skoro na WP masz garść aplikacji do pobrania i nic poza tym. Gdybym chciał telefon na który na ma ani wirusów, ani zbyt wielu aplikacji, to kupiłbym sobie Nokię 3310.
2015.02.09, 16:30
joten52 @ 2015.02.09 14:40
...ale jeżeli dostępu do szerokiego zakresu uprawnień domaga się np. programik do zmiany tapety w telefonie, powinno to wzbudzić nasze podejrzenia.>>> koniec cytatu. I jak zwykle zostawiacie temat zawieszony, a większość ludzi nie ma pojęcia: POBIERAĆ CZY NIE POBIERAĆ. Bo najczęściej nie ma wyjścia. Albo chcesz mieć aplikację i MUSISZ się zgodzić na ich warunki dostępu (bo inaczej nie zainstaluje się), albo od razu wywalić ją i zostać z nędznymi ochłapami co nie wymagają niczego. Nie ma wyjścia z takiej sytuacji, ale powinniście to wyraźnie napisać. Bo działacie tak, jakby to była tylko wina i głupota internautów, że pobierają aplikacje z dużymi żądaniami dostępu.

bo też ten artykuł jest o antywirusach, a nie o podejrzanych aplikacjach. A co do tego drugiego, sprawa jest prosta: podoba Ci się i ufasz wydawcy - instalujesz, a jak nie to nie. Nie rozumiem co masz na myśli pisząc że zostaję z nędznymi ochłapami nie wymagającymi niczego.
2015.02.09, 16:49
MarcinJS @ 2015.02.09 13:38
mam WP8.1 i leje na wirusy. A was biedaki z zielonym przygłupem w kieszeni po prostu mi żal. Wypasiony smartfon za 2 koła naszpikowany syfem. Co za porażka!

Żal to Ci d..pę ściska. Poza tym nic dziwnego, że nie ma na to coś wirusów, skoro to według mnie nie jest nawet pełnowartościowy system operacyjny. Przypomina to bardziej bezsystemowe softy ze starych telefonów dotykowych niż prawdziwy system operacyjny. Do tego z garstką aplikacji i małą liczbą użytkowników. Więc nic dziwnego, że ma to takie małe zainteresowanie ze strony hakerów.
a.silesian
2015.02.09, 18:26
joten52 @ 2015.02.09 14:40
...ale jeżeli dostępu do szerokiego zakresu uprawnień domaga się np. programik do zmiany tapety w telefonie, powinno to wzbudzić nasze podejrzenia.>>> koniec cytatu. I jak zwykle zostawiacie temat zawieszony, a większość ludzi nie ma pojęcia: POBIERAĆ CZY NIE POBIERAĆ. Bo najczęściej nie ma wyjścia. Albo chcesz mieć aplikację i MUSISZ się zgodzić na ich warunki dostępu (bo inaczej nie zainstaluje się), albo od razu wywalić ją i zostać z nędznymi ochłapami co nie wymagają niczego. Nie ma wyjścia z takiej sytuacji, ale powinniście to wyraźnie napisać. Bo działacie tak, jakby to była tylko wina i głupota internautów, że pobierają aplikacje z dużymi żądaniami dostępu.

Bzdura. Ostatnio szukałem aplikacji do sczytywania kodów kreskowych i obrazkowych. Z listy top5 każdy miał takie same możliwości, ale dopiero program nr. 5 nie był aplikacją szpiegowską. Dobre aplikacje można znaleźć, ale jak ktoś chce mieć wszystko za darmo i na wczoraj, to niech się potem zastanawia, w jaki sposób odblokować urządzenie przejęte przez hakera.
Edytowane przez autora (2015.02.09, 18:26)
2015.02.09, 18:36
Co za naciąganie...

Jak ktoś instaluje apki spoza marketu, z podejrzanych źródeł, na dodatek nie zwracając uwagi na uprawnienia, to sorry.

Ostatnio był artykuł, o tym, że nawet w GP prześlizgnęły się jakieś trojany, ale morał był taki, że skoro Google używa najmocniejszych antywirusów, to i te instalowane niewiele by dały.

Generalnie zdrowego rozsądku nie zastąpi żaden antywirus.
2015.02.09, 18:43
Otóż to. Grunt to wiedzieć co się instaluje i żadne antywirusy nie są potrzebne. Korzystam z Androida od około 5 lat, nigdy nie instalowałem żadnych antywirusów i nigdy nic złego mi się z telefonem nie stało. Te wszystkie antywirusy na Androida, to pic na wodę.
quniu88
2015.02.09, 19:30
MarcinJS @ 2015.02.09 13:38
mam WP8.1 i leje na wirusy. A was biedaki z zielonym przygłupem w kieszeni po prostu mi żal. Wypasiony smartfon za 2 koła naszpikowany syfem. Co za porażka!


A ja mam Moto G z czyściutkim Androidem (bez żadnych nakładek Samsunga, Sony czy HTC), kupiłem tuż po premierze rok temu za 130 funtów (wtedy na polski jakieś 650zł) i nie tylko nie mam syfu, ale w ciągu roku tylko raz telefon mi się zaciął i to przez SimCity BuildIt, nie zaś przez sam system.
Nie mam antywirusa i nie potrzebuję, śmieci nie instaluję, pykam czasem w sprawdzone gierki, a aplikacje jakich potrzebuję do życia są w telefonie od początku lub pobrałem w sprawdzonym pakiecie - nawigacja, mapy, aparat, kompas, latarka, odtwarzacz muzyczny i przeglądarka Chrome.
Moja motka jest w sieci non stop (mam internet no limit, bardzo szybki w UK) i nie mam żadnych problemów z telefonem.
Nie miałem nigdy Windowsa w telefonie i nie widzę potrzeby by użytkowników Windowsa nazywać debilami, ale jak się ma mały móżdżek to się obraża innych.
krzysztofpp1
2015.02.09, 19:46
niestety na mój samsung z andkiem 4.2.2 wtrynił się spam z wirem. mimo zainstalowanego avasta!!! i to od kogo: bitdefender antywirus!!! uszkodzili mi kartę pamięci!! przysłali, że mam 4 wirusy i czerwono migającą ikonkę. odrzuciłem i niestety smart się zawiesił. musiałem wyjąć baterię i dopiero odpalił. czy ktoś wie jak odzyskać dane z karty i jak uzyskać zadośćuczynienie?
2015.02.11, 11:34
zamiast płacić i wgrywać codziennie kolejne aktualizacje antywirusa na telefon lepiej jest wymienić telefon z androidem na jakiegoś Iphona lub jakąs nokię z Windows 8.1. Będzie w końcu szybko, bezpiecznie i wygodnie. Wiem co mówię bo miałem telefon z androidem i odżyłem jak się tego pozbyłem, obecnie mam Iphona mam też Nokię.
2015.02.11, 13:31
joten52 @ 2015.02.09 14:40
...ale jeżeli dostępu do szerokiego zakresu uprawnień domaga się np. programik do zmiany tapety w telefonie, powinno to wzbudzić nasze podejrzenia.>>> koniec cytatu. I jak zwykle zostawiacie temat zawieszony, a większość ludzi nie ma pojęcia: POBIERAĆ CZY NIE POBIERAĆ. Bo najczęściej nie ma wyjścia. Albo chcesz mieć aplikację i MUSISZ się zgodzić na ich warunki dostępu (bo inaczej nie zainstaluje się), albo od razu wywalić ją i zostać z nędznymi ochłapami co nie wymagają niczego. Nie ma wyjścia z takiej sytuacji, ale powinniście to wyraźnie napisać. Bo działacie tak, jakby to była tylko wina i głupota internautów, że pobierają aplikacje z dużymi żądaniami dostępu.

Jest wyjście :) Xposed i moduł X-Privacy :) Po zainstalowaniu aplikacji XXX, moduł X-Privacy pozwala na indywidualne zarządzanie uprawnieniami aplikacji, z rozbiciem na czynniki pierwsze. Czyli przykładowo, aplikacja do zmiany tapet wymaga zgody na dostęp do kontaktów telefonu? Ok, zgadzasz się przy instalacji, a potem szybciutko w X-Privacy blokujesz dostęp do kontaktów dla tej aplikacji. Wszystko piknie działa a aplikacja do zmiany tapet nie ma więcej dostępu do kontaktów :)
luiwer
2015.06.11, 16:42
MarcinJS @ 2015.02.09 13:38
mam WP8.1 i leje na wirusy. A was biedaki z zielonym przygłupem w kieszeni po prostu mi żal. Wypasiony smartfon za 2 koła naszpikowany syfem. Co za porażka!

Powiem Ci tak tzn.napiszę MASZ PO PROSTU RACJĘ.A Ci co komentują Twój post po prostu wiedzą że masz rację ale cóż mogą napisać.Kupując szajsunga za 2000 tys i na niego dmuchać i chuchać to lekka przesada.No nokie też są drogie tfuj microsoft ale to dla nie licznych którzy nie mają wiedzy.Pozdrawiam
luiwer
2015.06.11, 16:43
luiwer @ 2015.06.11 16:42
MarcinJS @ 2015.02.09 13:38
mam WP8.1 i leje na wirusy. A was biedaki z zielonym przygłupem w kieszeni po prostu mi żal. Wypasiony smartfon za 2 koła naszpikowany syfem. Co za porażka!

Powiem Ci tak tzn.napiszę MASZ PO PROSTU RACJĘ.A Ci co komentują Twój post po prostu wiedzą że masz rację ale cóż mogą napisać.Kupując szajsunga za 2000 tys i na niego dmuchać i chuchać to lekka przesada.No nokie też są drogie tfuj microsoft ale to dla nie licznych którzy nie mają wiedzy.Pozdrawiam

2015.09.13, 09:51
Aplikację 'CM Security' używam już od prawie trzech lat z przerwami, ale zawsze wracałem do tej. Nie zgadzam się z autorami tekstu i gratuluję 'rzetelności' w testach i ocenie końcowej 'CM Security'. Aplikacja odkąd jej używam, już od prawie dwóch lat posiada blokowanie aplikacji przed jej odinstalowaniem z urządzenia. Dziwię się autorom za tak niedbale wykonany test tej aplikacji. Wspomniana przez autora wada czyli możliwość usunięcia aplikacji z urządzenia przez osoby niepowołane, jest dostępna w menu 'AppLock'. Tam dotykamy menu czyli wielokropek w prawym górnym rogu, jest to wewnętrzne menu 'AppLock' a nie menu ogólne aplikacji. Znajdziemy tam m.in. opcję 'Ustawienia', wciskamy i fajkujemy opcję 'Zaawansowana ochrona'. Poniżej jest opis: 'Zapobiegaj odinstalowaniu CM Security, aby chronić aplikację'. Drugą sprawą jest blokowanie numerów poufnych i ochrona przed stalkingiem i nękaniem. W tej sprawie nie robię autorom zarzutów, bo jest to stosunkowo świeża funkcja. Dostępna jest ona w Menu głównym pod nazwą 'Blokowanie połączeń'. Tam znajdziemy się w zakładce 'Call History', więc przenosimy się do zakładki widocznej obok 'Lista Zablokowanych' i tam mamy wajchę do przesunięcia obok opisu: 'blokuj połączenia od numerów '?' (obok pytajnika symbol słuchawki). Dodatkowo w tym samym miejscu w prawym górnym rogu jest koło zębate, które naciskamy i jest tam druga wajcha do przesunięcia z opisem: 'Call blocking helps you to recognize unknown calls and block fraud / harassments'. 'CM Security' rozwija się dynamicznie. Teraz np. już nie ma wspomnianego przez autora artykułu przesadnego epatowania luką w systemie, o której autor pisze w tekście jako nadużycie. Pojawiła się też nowa funkcja 'Sejf', dostępna w 'AppLock' w zakładce 'Przechowalnia', i tu mamy trzy funkcje: 'Przeglądanie w Trybie Prywatnym', 'Zakładki' i 'Ukryj zdjęcia'. Osobiście używam tej trzeciej funkcji. Tam też możemy wysłać na pulpit urządzenia ikonę, w której możemy bezpośrednio przeglądać Internet w trybie prywatnym. Ukrywanie wybranych zdjęć na urządzeniu nie potrzebuje Internetu, cała operacja dokonuje się w urządzeniu. Pomimo chwil nieuwagi autora artykułu opisującej 'CM Security', stał się pomocny.
2016.01.11, 13:35
Tutaj nowszy test darmowych antywirusów Android na rok 2016:

[autopromocja komentującego]
Edytowane przez moderatora (2016.10.03, 11:01)