partner serwisu
Gmail kontra Outlook.com - porównanie darmowych skrzynek pocztowych
Autor:
Tomasz Kurzak
Data publikacji:
19 października 2014, 21:36
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
dokumenty google, gdrive, gmail, google+, kalendarz, mapy, office online, outlook.com, zdjęcia

Tworzenie i odbieranie wiadomości

Wydawałoby się, że w tej kwestii nie można wymyślić zbyt wiele, a na pewno nie aż tyle, żeby o tym pisać. Jednak nawet tak z pozoru trywialny temat wart jest poruszenia.

Po kliknięciu ikony nowej wiadomości w Outlook.com przenoszeni jesteśmy do okna, które pozwala na napisanie maila. Rozwiązanie to jest niemal tak stare jak najstarsi górale, jednak przez lata sprawdzało się doskonale. Outlook.com został wyposażony w podstawowy edytor tekstu, który umożliwia niezbyt zaawansowane formatowanie tekstu (pogrubienie, kursywa, podkreślenie, zmiana czcionki, jej koloru i rozmiaru, wcięcia oraz wyrównanie tekstu, numerowanie lub wypunktowanie wierszy, wstawianie hiperłącz i emotikon). Wiadomości możemy pisać także za pomocą zwykłego tekstu (bez formatowania) lub wykorzystując edytor HTML. Każdej wiadomościom możemy zmieniać priorytet z domyślnego normalnego na niski lub wysoki.

Okno tworzenia nowej wiadomości w Outlook.com (kliknij, żeby powiększyć)

Do maili możemy dołączać załączniki o „wadze” 100 MB, dodatkowo Outlook.com pozwala na szybkie udostępnianie większych plików za pomocą linków do chmurowego dysku OneDrive. Wysyłanie plików .EXE jako załączników jest niemożliwe. Dzięki "wirtualnie nieskończonej" pojemności Outlook.com (dodatkowe miejsce jest udostępniane automatycznie w razie potrzeby) nigdy nie będziemy musieli martwić się o przestrzeń na nasze wiadomości.

Odpowiadanie na wiadomości wygląda identycznie jak tworzenie nowej. Po kliknięciu przycisku „odpowiedz” jesteśmy przenoszeni do okna komponowania maila.

Gmail oferuje trochę inne podejście do tworzenia wiadomości, jednak większość dostępnych narzędzi jest taka sama jak w przypadku Outlook.com. Po kliknięciu przycisku „utwórz”, w dolnym prawym rogu ekranu otwiera się formatka, w której wiadomość możemy napisać. To „rewolucyjne” rozwiązanie może okazać się wygodne, ponieważ w każdej chwili tworzenia maila mamy dostęp do  zawartości całej skrzynki pocztowej i w razie potrzeby możemy sięgnąć do wiadomości zawierającej potrzebne nam informacje bez konieczności zapisywania wersji roboczej i zamykania okna pisanej wiadomości.

Mała okno tworzenia nowej wiadomości w Gmailu (kliknij, żeby powiększyć)

Ten mechanizm może jednak okazać się nieporęczny w przypadku maili zawierających duże ilości tekstu. W takim wypadku możemy powiększyć okno tworzenia maila klikając odpowiednią ikonę w jego górnym prawym rogu. Bardzo poręcznym dla wszystkich zapominalskich użytkowników będzie przypominanie o braku załączników po kliknięciu przycisku „wyślij”. Gmail przed wysłaniem wiadomości sprawdza czy nie występuje w tekście słowo "załącznik" i w przypadku jego znalezienia oraz przy jednoczesnym braku dołączanych do maila plików informuje o tym użytkownika.

Duże okno tworzenia nowej wiadomości w Gmailu (kliknij, żeby powiększyć)

Wiadomości możemy tworzyć wykorzystując niemal identycznie wyposażony edytor jak w przypadku Outlook.com. Jedyne różnice między nimi to możliwość wybrania wielkości czcionki z czterech zdefiniowanych przez twórców Gmaila (Outlook.com pozwala na wybranie wartości liczbowej) oraz obecność w usłudze Google przycisku usuwania formatowania (przydatny w przypadku przeklejania tekstu z innych źródeł). Gmail niestety nie ma możliwości ustawienia priorytetu wysyłanych wiadomości.

Maksymalny rozmiar załącznika w przypadku usługi pocztowej Google to 25 MB, jednak podobnie jak w przypadku Outlook.com, to ograniczenie możemy obejść wykorzystując łącza do plików znajdujących się na naszym Dysku Google. Gmail także nie pozwala na wysyłanie wykonywalnych plików .EXE jako załączników, a przestrzeń na nasze wiadomości ograniczona jest do 15 GB. Przynajmniej w teorii, ponieważ to miejsce podzielone jest między trzy usługi - Gmail, Dysk Google i Zdjęcia Google+.

Odpowiadanie na wiadomości także wygląda inaczej w usłudze Google. Gmail pozwala na szybkie riposty. Pod treścią każdego maila znajduje się formatka, która pozwala na ekspresowe udzielenie odpowiedzi. W lewym górnym rogu formatki znajduje się przycisk, który pozwala na wydzielenie okna i pracę z wiadomością tak jak w przypadku tworzenia nowej.

Widok odebranej wiadomości wraz z formatką szybkiej odpowiedzi w Gmailu (kliknij, żeby powiększyć)

W kwestii czytania wiadomości obydwie usługi nie różnią się praktycznie wcale. Oprócz prezentacji tekstu w treści maila, pozwalają na podgląd miniatur dołączonych obrazów i pobranie załączników na dysk (pojedynczo lub wszystkich jednocześnie jako archiwum ZIP). W przypadku Gmaila możliwe jest także zapisanie załączników na Dysku Google lub udostępnienie ich w serwisie Google+ z poziomu poczty. Usługa firmy z Mountain View inaczej też radzi sobie z dokumentami dołączanymi do wiadomości. Poza standardową możliwością zapisania ich w pamięci urządzenia lub na Dysku Google, wyświetla ich treść w miniaturze, a po jej kliknięciu oryginalną zawartość w oknie podglądu. Z tego miejsca możemy także dokument edytować za pomocą Dokumentów Google. Outlook.com nie wyświetla treści dokumentów w miniaturze pliku, pozwala jednak otworzyć go i edytować za pomocą usługi Office Online.

Podgląd załączników w Outlook.com (po lewej) i Gmailu (po prawej) (kliknij, żeby powiększyć)

2014.10.20, 11:24
Obie te usługi są dziwne.
Korzystanie z Gmail za pomocą klienta poczty przez IMAP (zamiast ich panelu www) jest koszmarne - na koncie tworzy się totalny bałagan.
Pod tym względem trochę lepiej jest w Outlook.com (przynajmniej imap działa normalnie).
Korzystanie z interfejsu www w obu przypadkach jest nieintuicyjne (przynajmniej dla mnie).
Aliasy pocztowe w obu przypadkach są masakrą. Outlook umożliwia utworzenie określonej ilości aliasów (max to chyba 10) w określonym czasie (cykl roczny). W praktyce oznacza to tyle, że gdy tworzysz 10 aliasów, masz kwestie aliasów z głowy na rok. Usunięcie aliasu (aby zmieścić się w limicie 10 szt.) nic nie daje (no może z wyjątkiem tego, że teraz masz ich 9 i ani nie przywrócisz poprzedniego, ani nie utworzysz nowego).
W google w ogóle jest masakra pod tym względem, bo alias tworzy się poprzez dodanie przedrostka. Przykładowo, jeśli masz konto jan.kowalski@gmail.com i chcesz utworzyć alias, masz możliwość utworzenia go tylko na zasadzie laska+jan.kowalski@gmail.com. Świetny pomysł na zabezpieczenie głównego konta.
Ja poleciłbym raczej np. gmx.com. Imap działa normalnie, interfejs www jest przejrzysty, możesz tworzyć dowolne aliasy w domenach związanych z gmx (a listy), załączniki porównywalne do gmaila.
effendi
2014.10.20, 11:33
Artykuł rzetelny i dość dokładnie opisuje obie usługi. Trochę tylko po macoszemu potraktowano kwestię dodatkowych skrzynek mailowych, które możemy podpiąć pod gmaila i outlooka. Otóż coraz częściej posiadamy po kilka różnych skrzynek mailowych i fajnie jest móc tym wszystkim zarządzać z jednego miejsca. Oczywiście można skorzystać z klienta pocztowego, ale jeśli chcemy pozostać przy webmailu to obie opisywane usługi nam to umożliwiają. W tym wypadku jednak zdecydowanie górą jest Gmail. W obu usługach można zdefiniować zarówno odbieranie poczty z innych kont jak i wysyłanie z innych kont i to z użyciem oryginalnych serwerów smtp danej usługi. Tyle, że niestety w outlooku można zdefiniować tylko jeden podpis na całą usługę, co kompletnie dyskwalifikuje sens rozwiązania. Gmail pozwala na stworzenie wielu podpisów i przypisanie podpisu do adresu. Dzięki temu możemy wysyłać pocztę prywatną jako Ixiński, oraz np. służbową jako Manager d/s...,Firma,tel.fax...Inż.Iksiński. Dodatkowo, te ustawienia Gmaila działają również w kliencie na Androida, dzięki czemu poczta mobilna jest również w pełni funkcjonalna. W obu usługach tak samo kiepsko działa odbieranie wiadomości z innych skrzynek. Zarówno Gmail jak i Outlook odbierają sobie pocztę zewnętrzną wg własnego widzimisię. O wiele lepiej jest po prostu pocztę z zewnętrznych skrzynek przekierować do obu usług.
Istotną wadą Gmaila jest brak dedykowanego klienta pod Windows. Chodzi o pełną synchronizację poczty, kalendarza i kontaktów. Samą pocztę można podpiąć oczywiście przez IMAP do każdego klienta. Jedynym dostępnym bezpłatnie klientem i do tego możliwym do zastosowania komercyjnego jest Mozilla Thunderbird. Po zainstalowaniu kilku rozszerzeń można w nim synchronizować gmaila z kalendarzem i kontaktami, ale bez obsługi dodatkowych kont (można je dodać osobno w samym kliencie). Niestety to rozwiązanie nie jest idealne. Synchronizacja potrafi się wywalić albo działa dość opieszale. Podobnie jest w kliencie ZimbraDesktop. Z płatnych klientów - można stosować MS Outlook lub EM CLient.
Outlook.com wypada tu lepiej, bo zarówno klient z Win8 jak i Windows Live Mail bardzo sprawnie synchronizują się z usługą, chociaż też nie bez wad. Żaden klient np., również nie pozwala na wykorzystanie mechanizmu wysyłania z innych kont bez dodatkowego definiowania tych kont w kliencie. Ponadto, aplikacja z Windows8 nie pozwala na przenoszenie wiadomości pomiędzy folderami w różnych skrzynkach, co działa bardzo dobrze w Windows Live Mail i pomaga porządkować i archiwizować pocztę.
Podsumowując: zgadzam się z konkluzją zawartą w artykule, że trudno jednoznacznie wskazać, które z opisywanych rozwiązań jest lepsze.
Jako użytkownik obu, dodam jeszcze, że niestety coraz trudniej jest te usługi powiązać. Swego czasu np. kalendarze z obu usług bardzo ładnie ze sobą współpracowały. Teraz można podpiąć kalendarz google do outlooka (read only) i nawet szybko jest aktualizowany, ale odwrotnie - kalendarz MS w Google - można podpiąć, ale synchronizacja odbywa się praktycznie raz na dobę i też tylko read only.
lew7979
2014.10.20, 15:24
Konto Microsoft (a zatem i skrzynka pocztowa w outlook.com) także może być chroniona przy pomocy weryfikacji dwuetapowej (wiem, bo sam tego używam).
2014.10.20, 15:30
Oj, oj jeśli zabezpieczenia konta mają być elementem porównania i oceny, to bardzo proszę autora rzetelniej sprawdzić, jak to jest w Outlook.com. Bo sam używam podwójnego uwierzytelnienia za pomocą kodów generowanych przez aplikacją autentykującą. I nie jest to aplikacja Google, ale MS.
2014.10.20, 15:56
Poprawione. Nie wiem jak ten 'szczegół' mógł mi umknąć. Korzystam z konta MS od wielu lat i nigdy nie mogłem doszukać się włączenia weryfikacji dwuetapowej. Jak się okazuje taka możliwość istnieje. Dziękuję za zwrócenie uwagi