partner serwisu

Windows 10 to nie wszystko - oceniamy pierwszy rok Satyi Nadelli w roli dyrektora generalnego Microsoftu

Windows 10 to nie wszystko - oceniamy pierwszy rok Satyi Nadelli w roli dyrektora generalnego Microsoftu
Autor:
Tomasz Kurzak
Data publikacji:
9 lutego 2015, 21:57
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
acompli, anedrive, azure, microsoft, minecraft, mixradio, office, office 365, onedrive, outlook, window 10, windows 10 phone, xbox

W weekend minął rok odkąd Satya Nadella objął po odchodzącym na emeryturę Stevie Ballmerze stanowisko dyrektora generalnego Microsoftu. Zmiana warty za sterami miała być rozpoczęciem nowego etapu w dziejach firmy. Jak zatem spisywał się Satya Nadella w nowej roli? Mimo ogromnych zmian wprowadzonych w ciągu ostatnich 12 miesiącach w Microsofcie bardzo ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

W ostatnich latach bardzo wyraźnie dawało się zauważyć, że Microsoft skupia się najbardziej na rozwiązaniach dla biznesu i nie ma w tym nic dziwnego, bo firma z Redmond nie jest fundacją non profit. Nie jest też tajemnicą, że to właśnie klienci biznesowi generuje największe przychody, jednak gorsze traktowanie nas indywidualnych odbiorców produktów i usług Microsoftu bardzo nie podobało się użytkownikom, co najlepiej widać po negatywnym odebraniu przez rynek systemu Windows 8. Wydaje się też, że skupienie się Microsoftu na klientach biznesowych sprawiło, że firma przespała i za późno wkroczyła na rynek urządzeń przenośnych oraz usług chmurowych dla przeciętnego Kowalskiego. Doskonałym tego przykładem jest bardzo wątpliwa popularność mobilnej platformy Windows Phone, która nie dość, że nie przyciągnęła do Microsoftu ogromnej rzeszy klientów, to nie cieszy się zbyt dużą popularnością również wśród twórców oprogramowania. Jeśli dodamy, że poczta elektroniczna Hotmail (od niedawna Outlook.com) czekała 17 lat na wdrożenie w niej obsługi protokołu IMAP, mimo tego, że należała do jednej z najpopularniejszych tego rodzaju usług, to szybko można dojść do wniosku, że źle się dzieje i najwyższy czas na zmiany.

Ciężko nie zauważyć, że Microsoft wyciągnął wnioski ze swojego postępowania. Ostatni rok działalności firmy z Redmond to doskonały przykład na to, jak procentować może zmiana podejścia do klientów indywidualnych. Microsoft przestał być poczwarką, która bezdusznie wysysa z portfeli użytkowników pieniądze za wszystkie oferowane produkty i przerodził się w pięknego motyla, który coraz więcej usług udostępnia za darmo. I na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że to wszystko zasługa Nadelli, jednak jest on w większości przypadków jedynie kontynuatorem zmian, które zaczął wprowadzać jeszcze Steve Ballmer. Motto Nadelli na obecne czasy to Mobile first, cloud first, czyli nastawienie się na dostarczanie użytkownikom rozwiązań mobilnych i opartych na chmurze. I wszystko co ostatnio robi Microsoft wskazuje na to, że hasło nie tylko dobrze się przyjęło, ale też sprawdza się w praktyce. Wystarczy wspomnieć wydanie darmowych wersji pakietu Office dla iPadów oraz tabletów z Androidem, udostępnienie Windows 10 posiadaczom Windows 7 oraz 8 bez dodatkowych kosztów, zniesienie limitów na dane w usłudze OneDrive dla użytkowników Office 365 czy coraz większe zaangażowanie w tworzenie aplikacji dla wszystkich platform mobilnych. Jednak to Steve Ballmer zapoczątkował ten nowy nurt w polityce Microsoftu hasłem Devices and Services, a nowy dyrektor generalny wydaje się jedynie kontynuować jego plany.

Nadella ma na swoim koncie także sukcesy i nie wszystko co robi, jest kontynuowaniem pracy poprzednika. Spokojny Hindus postanowił obciąć czas oraz środki przeznaczane na utrzymanie nierentownych, generujących małe zyski lub straty działów firmy. Efektem tego było zwolnienie 18 tysięcy pracowników oraz pozbycie się takich usług, jak choćby MixRadio. Pozwoliło to Microsoftowi na skupieniu uwagi oraz sił na nowych celach, co zaowocowało niespotykanym jak dotąd tempem prac i ilością oddawanych w ręce użytkowników aplikacji. Nie bez znaczenia jest też wkład, który Hindus wniósł w dzisiejszą wizję Windows 10. Mimo tego, że idea unifikacji okienkowego systemu operacyjnego na różnych platformach nie jest czymś nowym i Microsoft pracuje nad takim rozwiązaniem od lat, to dopiero bardzo odważne decyzje, których najprawdopodobniej Ballmer by nie podjął, mogą sprawić, że Windows 10 będzie miał prawdziwe szanse na odniesienie rynkowego sukcesu. Na myśli mamy wcześniej wspominane udostępnienie Windows 10 za darmo dla wszystkich, którzy zdecydują się na zaktualizowanie swojego systemu w pierwszym roku, zniesienie opłat licencyjnych za ten system dla urządzeń z ekranami mniejszymi niż 10 cali czy stworzenie specjalnego wariantu systemu, przeznaczonego dla mikrokomputerów Raspberry Pi 2 - również darmowego. Takie podejście oczywiście zdecydowanie ograniczy wpływy ze sprzedaży licencji OEM, jednak na dłuższa metę może sprawić, że producenci oprogramowania spojrzą przychylniej na Windows jako platformę dla różnych urządzeń. Nadella dokonał także kilku ciekawych zakupów. Wspomnieć wystarczy chociażby przejęcie twórców gry Minecraft, mobilnego klienta poczty Acompli, który został przemianowany na Outlook, czy przeznaczonego dla systemów Android, iOS i MacOS kalendarza Sunrise. Skupowanie popularnych na rynku programów i usług ma być częścią planu, który ma sprawić, że użytkownicy pokochają produkty Microsoftu na nowo i będą z nich korzystać z wyboru, a nie z przymusu. Jak na razie ten plan wydaje się spisywać bardzo dobrze, bo na temat nowy aplikacji firmy z Redmond dobrze piszą nie tylko dziennikarze, ale także sami użytkownicy.

Bardzo ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie czy zmiana na fotelu dyrektora generalnego z wulkanu energii jakim był Ballmer na wyciszonego Hindusa była dobrym rozwiązaniem. Mimo tego, że Nadella na pewno nie próżnował i prowadzi Microsoft w, jak się wydaje, bardzo dobrym kierunku, to sporą część zmian należy przypisać jeszcze jego poprzednikowi. Możemy jednak powiedzieć, że naszej redakcji bardzo podoba się droga, na którą wkroczył Microsoft i bez większych wątpliwości udzielamy Nadelli kredytu zaufania na przyszłe lata.

Brak komentarzy do tej publikacji. Dodaj pierwszy komentarz.