partner serwisu

LocSoc - aplikacja randkowa dla najgorętszych, czyli doskonały przykład sztucznej elitarności

LocSoc - aplikacja randkowa dla <em>najgorętszych</em>, czyli doskonały przykład sztucznej elitarności
Autor:
Krzysztof Pojawa
Data publikacji:
20 lipca 2015, 04:33
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
aplikacja randkowa, klub, locsoc, ludzie, miejsca, pub, randki, restauracja, serwis randkowy, serwis społecznościowy, społeczność, spotkania, użytkownicy

Wydawałoby się, że czasy aplikacji czy serwisów internetowych przeznaczonych dla osób "naj", jak chociażby słynny swego czasu serwis randkowy wyłącznie dla pięknych, czyli BeautifulPeople.com, są już dawno za nami. Okazuje się jednak, że elitarne usługi wciąż pociągają twórców, a dowodem na to może być chociażby LocSoc - nowa mobilna aplikacja randkowa, której hasło przewodnie brzmi the hottest people in the hottest spots, czyli najgorętsi ludzie w najgorętszych miejscach.

Jak stworzyć aplikację czy serwis randkowy, żeby mógł on odnieść sukces? Teoretycznie nie trzeba wiele - wygodna obsługa, przejrzysty i czytelny, choć z nieco przytulnym charakterem interfejs użytkownika, funkcjonalności umożliwiające szybkie odnajdywanie interesujących osób i nawiązywanie z nimi kontaktu, a także nieco szczęścia, dzięki któremu w początkowym okresie działalności szybko przyciągniemy sporą grupę użytkowników. Najwyraźniej jednak teoria niewiele ma wspólnego z praktyką, a przebicie się z nową usługą wymaga innych, sprytniejszych zabiegów. Jednym z nich jest wzbudzenie w użytkownikach wrażenia elitarności i splendoru wynikającego z możliwości skorzystania z serwisu czy aplikacji. Ten mechanizm z powodzeniem stosowany jest usługach dotyczących kontaktów międzyludzkich - czy ktoś pamięta jeszcze grono.net i fakt, że przez dłuższy czas rejestracja w nim wymagała zaproszenia od członka społeczności? To, że nie można było zarejestrować się w gronie ot tak, również budowało w użytkownikach wrażenie wyjątkowości - ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby użyć go choćby w usłudze poczty elektronicznej. Na tej zasadzie w swoich początkach działał Gmail, później Google postanowiło zagrać to jeszcze raz w kolejnej swojej aplikacji pocztowej, czyli w Inbox. I chociaż ta ostatnia z wymienionych usług nie była ani rewolucyjna, ani nawet wybitnie doskonała, to konieczność zdobycia zaproszenia (co nie było wbrew pozorom takie skomplikowane) powodowała, że chętni do skorzystania z niej ustawiali się w kolejkach (internetowych, to prawda, ale kolejkach), a Facebook był pełen statusów tych użytkowników, którym udało się takie zaproszenie zdobyć i którzy także sami chętnie je potem rozdawali - nie zawsze zupełnie za darmo. 

LocSoc

Poczucie przynależności do elity działa. Choćby nawet była to tylko bardzo umowna elita, jak w aplikacji LocSoc, która poczucie to buduje przede wszystkim swoim motywem przewodnim - najgorętsi ludzie w najgorętszych miejscach. Dlaczego nazywamy elitarność LocSoc umowną? Wróćmy na moment do przywołanego we wstępie serwisu BeautifulPeple.com. W nim, żeby stać się pełnoprawnym członkiem społeczności należało przejść weryfikację. Polegała ona na tym, że ci, którzy tę weryfikację przeszli wcześniej, oceniali zdjęcie kandydata do dołączenia do najpiękniejszych ludzi. I jeżeli w ciągu 48 godzin zebrał on więcej ocen pozytywnych od negatywnych (w czterostopniowej skali - piękny, ok, nie, absolutnie nie), mógł dołączyć do użytkowników serwisu. A jeśli negatywnych ocen było więcej i ostateczny werdykt brzmiał "NIE"? Wtedy jego marzenia o przynależności do grona pięknych ludzi pryskały jak bańka mydlana. No coż, taki mamy klimat. I czegokolwiek nie myśleć o tak płytkim ocenianiu innych ludzi, wyłącznie na podstawie ich wyglądu zewnętrznego, to trzeba BeautifulPeople przyznać jedno - zapowiadana elitarność, niezależnie od fundamentów, na jakich została stworzona, jest rzeczywista. Nie każdy może stać się użytkownikiem serwisu, a kryterium ocen jest jasno określone - wygląd. 

Beautiful People

W LocSoc jest inaczej. Aplikacja, choć przeznaczona dla najgorętszych, niczyjej temperatury nie sprawdza. Wystarczy się zarejestrować, wypełnić krótki formularz i gotowe - już można z niej korzystać. Nie potrzeba poddawać się jakiejkolwiek weryfikacji, do rejestracji nie jest wymagane jakiekolwiek zaproszenie. A więc elitarność, której można by się po LocSoc spodziewać, zaczyna się i kończy na haśle marketingowym. 

Skoro więc nie ma obiecanej, choć nie wprost, wyjątkowości, to co LocSoc oferuje użytkownikom? W założeniu - możliwość poznawania innych osób bądź to na podstawie dość typowych dla tego rodzaju usług kryteriów, jak wiek, płeć, zainteresowania itd. bądź też, i to ma być kolejnym (poza nieistniejącą jednak elitarnością) wyróżnikiem, na podstawie miejsc (również najgorętszych), w których się one, te osoby, znajdują. Miejsca, o których mowa, to przede wszystkim kluby, puby czy restauracje. Czyli wybierając się w sobotni wieczór na zasłużoną, weekendową imprezę, możemy sprawdzić, czy w lokalu, do którego planujemy pójść, są osoby, które mogą nas zainteresować. Możemy też zameldować się w miejscu, do którego właśnie weszliśmy - wtedy inni użytkownicy LocSoc zainteresowani tym właśnie miejscem zobaczą, że już tam jesteśmy. Dodatkowo aplikacja wyposażona jest w funkcję czatu, a więc możemy nie tylko wyszukiwać najgorętszych ludzi, ale z nimi rozmawiać. 

LocSoc  LocSoc

Mamy więc do czynienia z absolutnie podstawowymi funkcjonalnościami, jakie w aplikacji randkowej czy - nieco szerzej - społecznościowej powinny się znaleźć. Jedyną nieco bardziej innowacyjną możliwością LocSoc jest funkcja wyszukiwania osób na podstawie miejsc, w których się one znajdują. Pytanie tylko, czy ta funkcjonalność znajdzie aktywnych użytkowników. Teoretycznie można to sobie wyobrazić, ale to kolejna rzecz, w której naszym zdaniem - choć być może jesteśmy już nieco za starzy - teoria niewiele będzie miała wspólnego z rzeczywistością. Scenariusz wykorzystania tej funkcjonalności jest bowiem następujący:

  • wybieramy klub, pub, restaurację bądź inne miejsce, do którego chcemy się wybrać
  • sprawdzamy, czy jest tam osoba, która mogłaby nas zainteresować
  • jeśli taką znajdziemy, wchodzimy do wybranego lokalu
  • i co dalej?

Możemy rozpocząć rozmowę przez czat, ale to samo równie dobrze moglibyśmy zrobić nie wychodząc z domu. Możemy też od razu do tej osoby podejść i spróbować nawiązać kontakt osobisty, ale dokładnie to samo - wejście do lokalu, rozejrzenie się, znalezienie interesującej nas osoby - możemy zrobić i bez LocSoc. I co istotne, z wykorzystaniem aplikacji nie jest to praktycznie ani trochę szybsze czy łatwiejsze. Naszym zdaniem ta funkcjonalność LocSoc w praktyce nie daje nic więcej, niż dziesiątki innych aplikacji czy serwisów randkowych.

Załóżmy jednak, że znajdą się użytkownicy, dla których możliwości LocSoc są właśnie tym, czego zawsze oczekiwali od idealnej aplikacji randkowej. W takim przypadku jest jeszcze jeden warunek, który musi być spełniony, żeby z korzystanie z usługi miało sens. Mianowicie odpowiednio duża liczba użytkowników. Co pod tym względem zapewnia LocSoc? Oczywiście od stosunkowo młodej społeczności nie oczekujemy, żeby liczba członków liczona była w milionach, setkach czy dziesiątkach tysięcy. Jeśli będzie to po kilkaset czy kilka tysięcy kobiet oraz mężczyzn - to będzie naprawdę dobrze rokowało na przyszłość.

Spróbujmy więc użyć funkcji filtrowania i znajdźmy najpierw kobiety, a potem mężczyzn z Warszawy. Przedział wieku określiliśmy jako 18 do 100 lat, nie określaliśmy natomiast żadnych wymagań co do wzrostu, wagi i budowy ciała czy orientacji seksualnej. Nie było istotne również, czy użytkownicy mają być w chwili wyszukiwania on-line, czyli zalogowani do aplikacji. Słowem - po prostu chcemy znaleźć wszystkich użytkowników z Warszawy.

LocSoc  LocSoc

A więc w Warszawie jest tylko dwóch mężczyzn korzystających z LocSoc (w tym piszący te słowa) i ani jednej kobiety. Bądźmy szczerzy - nawet jak na nową na rynku usługę ten wynik jest... dopowiedzcie sobie sami.

W LocSoc zabrakło nam kilku rzeczy. Po pierwsze funkcjonalności, która w rzeczywisty sposób wyróżniałaby tę aplikację spośród wielu podobnych. W rzeczywisty sposób, czyli dając nowe możliwości poznawania interesujących osób. Po drugie wygodnego interfejsu. Co prawda aplikacja obsługuje język polski, ale poziom tłumaczenia pozostawia nieco do życzenia. Dodatkowo sam layout aplikacji nie należy ani do najbardziej przejrzystych, ani najbardziej intuicyjnych w obsłudze. Po trzecie rzeczywistej elitarności członkostwa. Po haśle przewodnim aplikacji spodziewaliśmy się, że nasz poziom hottest będzie w jakiś sposób weryfikowany, tak jak to miało miejsce w przypadku BeautifulPeople.com. Co prawda wtedy efekt weryfikacji w naszym przypadku zapewne również byłby podobny, czyli piszący te słowa zostałby zweryfikowany negatywnie (co oszczędziłoby LocSoc wielu cierpkich słów, których większość już zdążyliście przeczytać), jednak wprowadzenie takiej weryfikacji mogłoby skłonić wielu potencjalnych użytkowników do rejestracji w usłudze - w końcu bycie wyjątkowym, korzystanie z czegoś, do czego tylko wybrani mają dostęp, dla wielu jest naprawdę skutecznym wabikiem. 

Na te wszystkie mankamenty moglibyśmy jednak przymknąć oko, gdyby nie fakt, że w LocSoc praktycznie nie ma użytkowników z Polski. W Warszawie jest dwóch mężczyzn (a za chwilę zostanie tylko jeden, gdyż nasze konto niebawem usuniemy) i ani jednej kobiety. W innych dużych miastach (sprawdziliśmy m. in. Kraków i Gdańsk) wcale nie jest lepiej, więc nawet gdybyśmy bardzo chcieli dać LocSoc szansę, to niestety aplikacja zrobi wszystko, żebyśmy zmienili zdanie. A jeśli wciąż nie damy się przekonać do tego, że nie warto z niej korzystać, to ostatecznym argumentem będzie fakt, iż z pełnej opisanej przez nas funkcjonalności można korzystać za darmo jedynie przez pierwszy miesiąc od rejestracji. Po tym czasie dostępne funkcje zostaną znacząco ograniczone, a za możliwość korzystania z pełnego zakresu funkcji przyjdzie nam zapłacić. Ile? Niestety, nie znaleźliśmy w aplikacji konkretnych kwot, spodziewamy się jednak, że tak elitarna usługa nie może być zbyt tania.