partner serwisu

Zaproszenie Google Inbox - Google przyznaje, że czyta Wasze maile

Zaproszenie Google Inbox - Google przyznaje, że czyta Wasze maile
Autor:
Krzysztof Pojawa
Data publikacji:
28 października 2014, 03:57
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
google, google inbox, inbox, inbox by gmail, zaproszenie, zaproszenie do google inbox, zaproszenie do inbox by gmail, zaproszenie google inbox

Czy zdawaliście sobie sprawę z tego, że Wasze skrzynki pocztowe tak naprawdę nie należą do Was, tylko do ich operatorów, a Wy jedynie macie możliwość korzystania z nich? Czy wiedzieliście, że tenże operator może bez kłopotu czytać Wasze maile? I czy spodziewaliście się, że nie tylko może je czytać, ale rzeczywiście to robi?
O tym, że określenie prywatność w sieci można traktować z dość dużym przymrużeniem oka, wiadomo nie od dziś. Nie spodziewaliśmy się jednak, że Google, jeden z największych dostawców usługi poczty elektronicznej nie tylko może czytać i czyta przynajmniej niektóre maile swoich użytkowników, ale również, że przyzna się do tego w zupełnie jawny, niczym nieskrępowany sposób. To jednak właśnie miało miejsce przy okazji wprowadzenia nowej usługi pocztowej i zaproszeń do Google Inbox by Gmail.

Nowa platforma obsługi poczty elektronicznej przygotowana przez Google, czyli Google Inbox, od prawie tygodnia jest na ustach wszystkich zainteresowanych nowymi technologiami, a również spora liczba zwykłych użytkowników korzystających z dotychczasowej usługi pocztowej wyszukiwarkowego giganta zainteresowała się alternatywą dla Gmaila. Póki co, dostęp do Google Inbox jest jednak mocno ograniczony ze względu na wprowadzone zaproszenia, bez których aktywacja nowej platformy nie jest możliwa. I chociaż zdobycie zaproszenia nie jest trudne - wystarczy wysłać do Google mail z prośbą, a wiele serwisów i blogów technologicznych postanowiło, korzystając z dawanej przez Inbox możliwości, rozdać trochę zaproszeń - to jednak sam fakt ich obecności zadziałał w sposób możliwy do przewidzenia, tworząc wokół usługi aurę niedostępności, a u tych, którzy już otrzymali zaproszenie, wywołując uczucie wyjątkowości. Metoda stara jak świat i - jak widać - wciąż skuteczna. My również otrzymaliśmy zaproszenie do Google Inbox i aktualnie testujemy nową usługę pocztową, a jedną z rzeczy, którymi zajęliśmy się na początku, był mechanizm funkcjonowania zaproszeń. Jak się okazuje, może on budzić poważne wątpliwości.

Sam sposób uzyskania zaproszenia do Google Inbox jest prosty - wystarczy wysłać mail z prośbą na adres inbox@google.com lub poprosić znajomego, który korzysta już z usługi. Następnie należy poczekać na mail z zaproszeniem (w przypadku zaproszenia od Google ten czas wynosi od jednego do kilku dni, zaproszenie od znajomego otrzymamy od razu), a kiedy już go otrzymamy - zainstalować na urządzeniu mobilnym aplikację Inbox by Gmail, która posłuży od aktywacji zaproszenia. Kiedy już to zrobimy, korzystanie z usługi będzie możliwe także w przeglądarce Chrome.

Brzmi normalnie. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że cały mechanizm wysyłania, weryfikacji i aktywacji zaproszeń jest najzupełniej w porządku. Zobaczmy mail z zaproszeniem.

Zaproszenie Google Inbox  Zaproszenie Google Inbox

Jego pierwsza część, którą prezentujemy powyżej nie zapowiada jeszcze tego, co przeczytamy za chwilę - jest to zwykłe wprowadzenie do usługi. Zerknijmy jednak nieco niżej, na drobny, napisany mniej czytelną - ze względu na zastosowany kolor - czcionką.

Zaproszenie Google Inbox

Zacznijmy od końca. Ostatnie zdanie jest jak najbardziej w porządku - nie będziemy otrzymywać od Google żadnych wiadomości marketingowych ani reklamowych. Naszą uwagę w pierwszym momencie przykuło zdanie przedostatnie - jeśli nie chcesz tego zaproszenia, wyślij je znajomemu, przekazujac dalej tego maila. Oznacza ono, że zaproszenie nie jest powiązane z adresem, na który zostaje wysłane. W jaki więc sposób następuje weryfikacja? Spójrzmy nieco wyżej - znajdziemy tam kod zaproszenia, którego jednak - jak zaznacza Google - nie musimy pamiętać. To on odpowiada za autoryzację naszego dostępu do Inbox. 

Nasze zaproszenie otrzymaliśmy na nie-gmailowy adres mailowy, który jest jednak połączony z kontem Google, co oznacza, że bez jakiegokolwiek kłopotu logujemy się nim do Gmaila. Jednocześnie jest to konto, którego używamy do pobierania aplikacji ze sklepu Google Play i Inbox by Gmail również pobraliśmy za jego pomocą. Sama instalacja aplikacji na smartfonie przebiegła bez problemów, zaczęły się one przy próbie zalogowania. Próbowaliśmy logowania przy pomocy adresu, na jaki otrzymaliśmy zaproszenie, a także konta Google, z którym jest on połączony. W obu tych przypadkach otrzymywaliśmy informację, że wygląda na to, że nie masz jeszcze zaproszenia (przyznajemy - próbę logowania podjęliśmy przed bardzo dokładnym zapoznaniem się z treścią maila zapraszającego).

Postanowiliśmy więc skorzystać z propozycji Google i przesłaliśmy zaproszenie na inny adres mailowy, tym razem już typowy gmail.com. Ten manewr okazał się skuteczny, aktywacja usługi nie natrafiła na żadne przeszkody. To potwierdziło, że jedynym parametrem weryfikacji jest kod zaproszenia i że jest on realnie weryfikowany, co sprawdziliśmy przesyłając zaproszenie na kolejny adres @gmail.com, jednakże tu próba aktywacji zakończyła się informacją, iż twoje zaproszenie zostało już wykorzystane. Wciąż jeszcze nie doczytaliśmy drobnego druczku w mailu zapraszającym, dlatego sam mechanizm aktywacji pozostawał dla nas nie do końca zrozumiały. W końcu Google musi w jakiś sposób odczytać ten kod i potwierdzić jego poprawność. Braliśmy pod uwagę przekazywanie kodu przy połączeniu ze sklepem w formie zawarcia go w linku do aplikacji, lub przy wykorzystaniu ukrytego w mailu formularza wykorzystującego metodę POST, która jest - mówiąc najprościej - niewidocznym dla użytkownika przesyłaniem danych na serwer. Tę możliwość szybko jednak wykluczyliśmy, instalując Inbox bez wykorzystania linka zawartego w mailu, a jedynie przy użyciu zwykłej sklepowej wyszukiwarki aplikacji. 

Potwierdziliśmy więc nie tylko, że weryfikacja zaproszenia dokonuje się poprzez kod zawarty w mailu, ale także, że odbywa się realnie, przy czym nie jest wcale konieczne użycie zainstalowanie Inbox poprzez kliknięcie w link otrzymany wraz z zaproszeniem. A więc skoro fizycznie nie przekazujemy do Google kodu zaproszenia, a jednak w jakiś sposób jest on weryfikowany i do tego aktywacja możliwa jest wtedy, kiedy mail z zaproszeniem otrzymamy bezpośrednio na skrzynkę @gmail.com... rozwiązanie może być tylko jedno. I potwierdziliśmy je, czytając dokładnie to, co Google napisało drobnym druczkiem w zaproszeniu do Inbox.

Dopóki ten e-mail znajduje się w Twoim Gmailu, możesz pobrać aplikację i aktywować Inbox by Gmail na tym koncie

Sprawa jest więc już całkowicie jasna, ale jej wyjaśnienie budzi nasze spore wątpliwości. Dowiadujemy się, że Google nie tylko wie, kto przysłał do nas maile, ale też nie krępuje się czytać ich treść. I choć w tym konkretnym przypadku tłumaczenie może być proste - czytamy tylko te maile, które sami wysłaliśmy - to świadomość, że Google czyta nasze maile (nawet jeśli pamiętamy, że skrzynki Gmail należą tak naprawdę do Googla, a ich użytkownicy są wyłącznie użytkownikami, nie właścicielami) nie jest zbyt przyjemna i powoduje, że nasze poczucie prywatności i bezpieczeństwa komunikacji elektronicznej nagle stało się dramatycznie niskie.

macinu
2014.10.30, 11:03
Jednak otrzymanie zaproszenia nie jest wcale takie proste :) Ale jeśli szanowny autor ma w nadmiarze to poproszę macinu na gmail.com.
Dzięki
2014.10.30, 16:12
Niech tam, poszło ;)
dawid.hossa
2014.10.30, 16:25
Nie znalazło by się jeszcze jedno zaproszenie? :(
2014.10.30, 16:59
Mam ostatnie - poproszę o adres ;)
2014.10.30, 17:34
Anyway.
Skończyły się :D
2014.10.31, 04:13
Mamy kolejne zaproszenia do rozdania, jeśli chcielibyście je otrzymać, to...
Nie trzeba nic uzasadniać, nic wymyślać - wystarczy podać adres, na który mamy je wysłać :)
Edytowane przez autora (2014.10.31, 04:16)
2014.10.31, 06:45
witczak.t@gmail.com
2014.10.31, 06:52
Ja też poproszę o zaproszenie :) pawel.neografix@gmail.com Dziękuję :)
2014.10.31, 12:15
2014.10.31, 12:56
Jest może jeszcze jedno? aldycki [at] gmail.com
2014.10.31, 13:58
jovnis @ 2014.10.31 12:56
Jest może jeszcze jedno? aldycki [at] gmail.com

Poszło :)
2014.10.31, 13:58
jovnis @ 2014.10.31 12:56
Jest może jeszcze jedno? aldycki [at] gmail.com

Poszło :)
2014.10.31, 14:59
byłbym zobowiązany :)

rafalbiela1[at]gmail.com
2014.10.31, 15:31
Czy zostalo jeszcz jakies? :)
kulig.luk[at]gmail.com
2014.10.31, 15:36
Poszły :)

Mamy jeszcze jedno ;)
2014.10.31, 23:40
Rajkowskimieszko@gmail.com
:D
2014.11.01, 06:35
mirekms10@gmail.com.
lipkamark
2014.11.01, 22:54
mogę też dostać zaproszenie markjola60@gmail.com
2014.11.02, 00:44
Niedługo będziemy rozdawać kolejne.
Szczegóły wkrótce :)
2014.11.04, 11:51
jeżeli jeszcze macie zaproszonka to poproszę jedno pawel.kulcak@gmail.com

dzięki :)
2014.11.05, 07:41
Ja też poproszę csharnas@gmail.com
2014.11.07, 00:52
Zgodnie z zapowiedzią, rozdajemy kolejne zaproszenia!
Szczegóły tutaj - http://softonet.pl/publikacje/aktualnosci/...e.byc.Twoje,406
Piotr.K.
2014.11.13, 17:23
Z tym czytaniem maili przez Google to jakaś mania prześladowcza chyba :))) Przecież robi to automat prawda? Co w tym złego, że automat przeleci bazę i poszuka ciągu znaków które wygenerował ten sam usługodawca? Czy nowością dla Was jest, że male są skanowane po słowach kluczowych aby dostosować Wam chociażby reklamę kontekstową? Wiecie ile kosztuje utrzymanie waszych kont na gmailu? Na prawdę naiwnie myśleliście, że Google robi to zupełnie za darmo? Ja jestem świadom skanowania w ten sposób treści... dzięki temu mam porządnego maila za free. Nikt natomiast nie czyta Waszych maili osobiście!! Nie przesadzajmy... a jak ktoś jest agentem, pracuje w Pentagonie lub NASA to chyba nie ma konta formowego na Gmailu? ;)))) Sorry ale śmieszny ten art.
xyz
2015.04.14, 10:18
ja tez poprosze o zaproszenie na grzegorzczarnecki13@gmail.com