partner serwisu

UnBlock i AdBlock po jednej stronie barykady? Wywiad z Piotrem Prajsnarem, twórcą UnBlocka - "unieszkodliwiacza" wtyczek blokujących reklamy

UnBlock i AdBlock po jednej stronie barykady? Wywiad z Piotrem Prajsnarem, twórcą UnBlocka - "unieszkodliwiacza" wtyczek blokujących reklamy
Autor:
Krzysztof Pojawa
Data publikacji:
13 września 2016, 18:17
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
adblock, adblock plus, blokowanie reklam, cloud technologies, czy blokować reklamy, internet, piotr prajsnar, płatności, przeglądarka, reklama, reklama mobilna, u-block, unblock, wtyczki

Czy warto blokować reklamy w przeglądarce? Kto na tym korzysta, a kto traci i czy w dłuższej perspektywie blokowanie reklam nie zaszkodzi nie tylko wydawcom, ale i internautom? Ci użytkownicy, którzy korzystają z narzędzi typu AdBlock czy AdBlock Plus zapewne powiedzą, że używanie mechanizmów blokujących reklamy to przede wszystkim zalety - nic zbędnego nie jest wyświetlane na ekranie i nie utrudnia przeglądania stron internetowych. Stojący po drugiej stronie barykady wydawcy stwierdzą, że blokowanie reklam ogranicza ich przychody i utrudnia dostarczanie dobrych, wartościowych treści. I można powiedzieć, że obie strony będą miały rację. Więc może tak naprawdę żadna barykada nie istnieje, a cały konflikt między wydawcami a internautami jest stworzony zupełnie sztucznie? 
O tym wszystkim rozmawiamy z Piotrem Prajsnarem, CEO firmy Cloud Technology i twórcą UnBlocka - narzędzia, które umożliwia wyświetlanie reklam nawet u użytkowników korzystających z wtyczek blokujących.

Softonet: Zaczynając od początku, co to jest UnBlock?

Piotr Prajsnar, CEO Cloud Technologies: UnBlock to kompleksowe, systemowe rozwiązanie, skierowane przede wszystkim dla wydawców, ale także – na końcu – dla internautów. Umożliwia ono wydawcom emisję reklam, nawet jeżeli ktoś zainstalował wtyczkę blokującą, czyli tzw. AdBlocka. Choć tych najpopularniejszych rozwiązań na rynku jest kilka: począwszy od AdBlocka, AdBlock Plusa, U-Blocka… Jest tego cała masa. Tak jak powiedziałem, UnBlock jest rozwiązaniem skierowanym dla wydawców, bo to oni tracą na blokowaniu reklam przez internautów. Użytkownik blokujący reklamy nie dopuszcza przecież do wyświetlenia treści reklamowej, a to de facto ogranicza przychody wydawcy.

Wydawcy tracą na blokowaniu reklam przez użytkowników, to prawda. Ale czy to na pewno rolą użytkowników jest dbanie o interes wydawców?

Oczywiście możemy patrzeć na wydawcę jak na bezwzględnego kapitalistę, który chce jedynie zarobić. Rynek jest jednak silnie konkurencyjny i tak naprawdę zyski z bycia wydawcą nie odbiegają od, powiedzmy, zdrowego rozsądku. Ogromnym wyzwaniem dla wydawców jest dzisiaj już sama kwestia sfinansowania działalności. Dlatego każda złotówka utracona przez wydawcę wskutek blokowania reklamy, to spory ból również dla internautów. Wydawca jest w ten sposób zmuszony do zatrudnienia mniejszej liczby pracowników, być może nawet gorszych dziennikarzy. Będzie go stać na mniej serwerów, a w związku z tym – dostarczy treści słabszej jakości. A gdy tak się stanie, czyli gdy wydawca dostarczy mniej treści lub będą one wyraźnie słabsze merytorycznie od tych, do których wcześniej przyzwyczajony był użytkownik, to internauta nie będzie miał co konsumować. I właśnie dlatego, jak powiedziałem na samym początku naszej rozmowy, jest to rozwiązanie zarówno dla wydawców, jak i – nie mniej – dla internautów.

Czyli chce Pan powiedzieć internaucie blokującemu reklamy, że sam sobie strzela w stopę?

Internauci przyzwyczaili się do darmowych treści, ale przecież dobrze wiadomo, że nie ma darmowych łączy i na koniec ktoś i tak będzie musiał za te treści zapłacić. Mam wrażenie, że trochę wśród użytkowników Internetu brakuje fundamentalnego zrozumienia tej kwestii: reklama jest podstawą utrzymania wydawców. Kropka. Oczywiście możemy mówić o paywallach czy innych formach płatnego dostępu do treści, ale tak naprawdę to jest margines Internetu, nie tylko w Polsce.

Dlatego trzeba przede wszystkim edukować rynek, prostować pewne nieścisłości, a czasami nawet luki w świadomości internautów. Często porównuję dzisiejszy obraz blokowania reklam w Sieci do sytuacji z lat dziewięćdziesiątych czy początku lat dwutysięcznych, kiedy statystyczny użytkownik, niemający świadomości istnienia czegoś takiego jak prawa autorskie, szedł na giełdę i kupował „gry” czy „użytki”. „Windows ze stolika” kosztował wtedy jakieś 10 złotych za płytę czy za zestaw dyskietek – i użytkownik wychodził z giełdy ze świadomością, ze kupił program, bo przecież za niego zapłacił. O licencjonowaniu oprogramowania czy jego legalności mało kto wtedy myślał, ba – w świadomości użytkownika pewnie w ogóle nie było takiej kwestii.

A tak całkiem szczerze - Pan blokuje reklamy w swojej przeglądarce?

Sam jestem internautą. Rozumiem potrzebę blokowania reklam, bo często one są po prostu nachalne. I paradoksalnie jeśli popatrzymy na to, co my robimy i na to, co robi AdBlock, to nasza misja jest w zasadzie bardzo podobna. Zarówno my, czyli Cloud Technologies, jak i AdBlock chcemy, żeby reklamy były po prostu bardziej zjadliwe, bardziej cywilizowane; żeby nie zaburzały doświadczenia użytkownika i nie przeszkadzały mu w dostępie do treści online. Zajmując się rozwiązaniami typu Big Data, które pozwalają na personalizowanie i targetowanie reklamy, potrafimy dostosować treść i formę reklamy do potrzeb użytkownika. Tak, aby reklama była przekonująca, skuteczna, a przy okazji: żeby nie musiała mieć agresywnej formy. Bo treść, jeśli jest dobrze stargetowana, działa dobrze nawet, a może – przede wszystkim wtedy, gdy nie jest w żaden sposób agresywna. Jeśli popatrzymy na Google czy Facebooka, to w żaden sposób nie można nazwać wyświetlanych tam reklam mianem „agresywnych”. A jednak są one skuteczne, ponieważ są po prostu dobrze przygotowane. My również staramy się propagować podobne rozwiązania wśród wydawców.

Muszę przyznać, że ustawienie AdBlocka i UnBlocka po jednej stronie barykady to dość odważne stwierdzenie.

Umówmy się – AdBlock i nasz UnBlock idą tą samą ścieżką. Wychodzą z tego samego założenia, które brzmi: reklamy w Sieci w dzisiejszej postaci, czyli jako agresywne formaty, zasłaniające ekran czy przeszkadzające użytkownikowi w inny sposób w konsumpcji treści – są absolutnie nieakceptowalne! AdBlock postąpił radykalnie, mówiąc: „To zablokujmy wszystkie reklamy!”. Sęk w tym, że jest to rozwiązanie najbardziej radykalne i jednostronne. Powoduje, że wydawca traci przychody, a w konsekwencji, w dłuższej perspektywie, użytkownik traci dostęp do treści. Tylko że tej konsekwencji „na dzień dobry” nie widać.

My proponujemy rozwiązanie, które jest bardziej stonowane. Mówimy: „OK, zastanówmy się, jak reklama internetowa powinna wyglądać. Sprawdźmy, czym interesuje się i czego szuka osoba po drugiej stronie internetowego kabla. A następnie stargetujmy przekaz reklamowy i dostosujmy jego formę tak, aby była ona do przyjęcia dla użytkowników”.

UnBlock to rozwiązanie, które umożliwi dalsze istnienie i rozwój reklamy online, bez której Internet, mówiąc delikatnie, będzie wyglądał zupełnie inaczej.

...i której większość użytkowników nie chce oglądać.

Pamiętajmy, że użytkownik jest konsumentem, a treści w Internecie dostarczane są właśnie dla niego. Musimy jednak zachować gdzieś tę równowagę pomiędzy konsumentem, a usługodawcą. Nie unikniemy płatnego dostępu do treści, pytanie tylko: czy wybierzemy drogę, w której ktoś płaci za dostęp do treści żywymi pieniędzmi, czy swoim czasem, oglądając reklamy? Najgorszym rozwiązaniem dla wszystkich stron jest to, w którym użytkownik wychodzi bez płacenia.

Więc może rzeczywiście rozwiązaniem stanowiącym kompromis pomiędzy interesem wydawców, a interesem internautów byłoby wprowadzenie płatności - bądź za dostęp do treści, bądź za wyłącznie reklam?

Sam zaczynałem swoją karierę zawodową jako wydawca. Prowadziłem kilka serwisów internetowych, w tym również system forów dyskusyjnych. I w pewnym momencie włączyłem na nim reklamy. Od razu pojawiło się oburzenie internautów: „Jak to? Dlaczego reklamy? My nie chcemy reklam! Wy na nas zarabiacie!” Oczywiście, że zarabiamy, W końcu również po to świadczymy tę usługę. Do tego tyle i tyle płacimy za serwery, i skądś na to pieniądze musimy wziąć. Nasz serwis nie był mały, było kilka mocnych serwerów, a że to było dziesięć lat temu, to dla mnie – wtedy młodego przedsiębiorcy – były naprawdę konkretne koszty, liczone w grubych tysiącach złotych miesięcznie. Tyle kosztowała mnie sama tylko infrastruktura. Jedynym źródłem, z którego można było te koszty pokryć, była właśnie reklama internetowa. Niemniej jednak rozumiałem wszystkie te negatywne głosy. Choć osobiście jestem jednak zwolennikiem usług płatnych. Wolę zapłacić za usługę czy np. aplikację mobilną i mieć ją bez reklam. Niestety – statystyki pokazują, że jestem w mniejszości. Zdecydowana większość użytkowników nie chce płacić żywą gotówką, realnymi pieniędzmi. Woli zapłacić swoim czasem, oglądając reklamy. Wracając do historii: zaproponowałem wtedy swoim internautom, że jeśli nie chcą oglądać reklam, to mogą wysłać SMS. Kosztował około złotówki. I wtedy tych reklam nie będą widzieli.

W czasach swojej świetności wspomniany serwis miał kilkanaście milionów odsłon i około dwóch milionów unikalnych użytkowników miesięcznie. Jak na lata 2006 – 2007 było to naprawdę duża liczba. Współpracowaliśmy wtedy z firmą obsługującą mikropłatności SMS-owe i firma ta wygenerowała nam 1000 kodów, za pomocą których można było wyłączyć wyświetlanie reklamy. Użytkownik otrzymywał kod po wysłaniu smsa. Pomyślałem wtedy – 1000 kodów? To chyba na początek trochę zbyt mało... Od tamtego czasu minęło jakieś 10 lat. Z 1 000 wygenerowanych wtedy kodów do dziś sprzedało się… około 300. Ta historia pokazuje, że skłonność użytkowników do płacenia za to, aby nie wyświetlać im reklam, nawet w przypadku tak symbolicznych kwot, jest raczej marginalna.

A więc według Pana płatny dostęp do treści bez reklam nie ma większej szansy na powodzenie?

Najważniejsze jest tutaj pytanie: czy wyłączając wyświetlanie reklam użytkownik byłby skłonny płacić za dostęp do treści? Jeśli policzymy wydatki na reklamę internetową, które w Polsce sięgają ponad 3 miliardów złotych rocznie, a następnie podzielimy je przez liczbę internautów, czyli około 20 milionów użytkowników Sieci, to rocznie na internautę przypadnie sto kilkadziesiąt złotych, czyli ponad dziesięć złotych miesięcznie. Pojawia się zatem pytanie: czy każdy internauta chciałby taką opłatę ponosić, czy to w jakiejś formie abonamentu, czy w opłacie np. za prąd? Później doszedłby jeszcze podział takich opłat między wydawców, co również nie będzie zbyt łatwe.

Dla jasności zaznaczę tu ważną rzecz: my, jako Cloud Technologies, jesteśmy jedynie dostawcą narzędzi, a nie wydawcą. Na koniec to i tak sam wydawca, w porozumieniu z reklamodawcą, stwierdzą, jakie reklamy chcą emitować. My jednak staramy się również edukować wydawców w zakresie targetowania i „łagodzenia” reklam. Mamy w tym swój interes, ponieważ przede wszystkim zarabiamy na rozwiązaniach Big Data. Naszym podstawowym celem nie jest zatem nakłonienie wydawców do korzystania z tego typu narzędzi, lecz do wykorzystania naszych danych o zainteresowaniach i zachowaniach użytkowników, które – nawiasem mówiąc – tworzą największą hurtownię Big Data w Europie.

Mówiąc o UnBlocku nie sposób nie wspomnieć o obawach internautów, które pojawiły się wraz z pierwszymi informacjami o Waszym rozwiązaniu, a które dotyczą technicznej strony jego funkcjonowania. Mówiąc wprost, wielu użytkowników obawia się, że UnBlock w jakiś sposób będzie ingerował w ich sprzęt, w ich przeglądarki i używane przez nich wtyczki blokujące reklamy. Czy te obawy są uzasadnione?

UnBlock jest rozwiązaniem dla wydawcy i umożliwia mu serwowanie reklam w sposób odporny na działanie AdBlocka. Dość popularne w mediach stało się stwierdzenie, że „my blokujemy AdBlocka”, ale jest ono poprawne tylko wtedy, kiedy będziemy traktować je jako przenośnię. My nie ingerujemy w działanie oprogramowania, które użytkownik zainstalował i z którego korzysta. Proponujemy wydawcom rozwiązanie systemowe: nowy sposób emisji reklamy w Sieci, który – z natury rzeczy – powoduje, że reklama jest niemożliwa do zablokowania przez mechanizmy wykorzystywane przez AdBlocka oraz inne rozszerzenia czy wtyczki blokujące.

A czy nie boicie się sytuacji, w której wydawcy mając w ręku takie narzędzie jak UnBlock, stracą wszelkie granice i wiedząc, że nikt ich nie zablokuje, zamiast ucywilizować formy reklamowe, zaczną serwować jeszcze więcej jeszcze bardziej agresywnych reklam. I zacznie się zwykła wolnoamerykanka?

Myślę, że nie tędy droga. Już dziś widzimy wyraźnie zjawisko ślepoty bannerowej, polegającej na tym, że zbyt duży, zbyt agresywny przekaz reklamowy, przestaje być w ogóle widoczny i skuteczny. Znaczna część wydawców już to zrozumiała. Nie jest dobrym pomysłem zapychanie stron reklamami, tylko to, żeby umieszczać ich jak najmniej, ale w sposób umiejętny, zapewniający znacznie większą skuteczność przy mniejszej ilości jednostek reklamowych. Tu na szczęście działa wolny rynek i ci wydawcy, którzy tego ostatecznie nie zrozumieją, bardzo szybko z niego znikną.

Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że UnBlock pozwoli korzystającym z niego wydawcom na serwowanie użytkownikom, używającym różnej maści AdBlocków, dokładnie tych samych reklam, które dominowały do tej pory. Wdrażając u wydawcy UnBlocka, wdrażamy tak naprawdę całe rozwiązanie Big Data, które umożliwia personalizację i targetowanie reklamy. I – co ważne – wydawcy chcą z takiego rozwiązania korzystać, a największym problemem jest dla nich brak dostępu do odpowiednich technologii.

j23pl
2016.12.17, 19:36
powiem szczerze że naiwnością jest sądzenie że coś da sie zabezpieczyć absolutnie skutecznie. Widać to po wciąż łamanych zabezpieczeniach płyt DVD. Powiem szczerze że mam pomysł na wpuszczenie UnBlocka w przysłowiowe maliny. Jestem zbyt zajęty innymi sprawami by tym sie zająć, ale sądzę że wkrótce inni jeszcze na to wpadną. Oczywiście można zabezpieczyć by reklamy się pobierały co będzie na pewno pożerać przepustowość i zasoby.