partner serwisu

Snapchat czy Facebook - kto wygra na rynku mobilnego wideo?

Snapchat czy Facebook - kto wygra na rynku mobilnego wideo?
Autor:
Krzysztof Pojawa
Data publikacji:
12 stycznia 2016, 04:17
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
facebook, serwis, snapchat, usługa, wideo

Mimo, że zdecydowanie największym serwisem społecznościowym na świecie jest Facebook i nie wydaje się możliwe, żeby w najbliższym, a także nieco dalszym czasie mógł stracić wypracowaną z mozołem przewagę, to na odcinku zyskującego coraz większe znaczenie mobilnego wideo na prawdziwą potęgę wyrasta Snapchat, który - choć korzysta z niego zdecydowanie mniejsza liczba użytkowników - przekroczył już, o czym informuje Bloomberg Business, 7 miliardów odtworzeń klipów wideo dziennie, czyli tylko o około miliard mniej od swojego znacznie większego konkurenta. Co ciekawe, jeszcze w maju 2015 roku na Snapchacie odtwarzano według szacunków ok. 2 miliardów klipów, a w listopadzie liczba ta wyniosła według The Financial Times 6 miliardów. Skąd tak szybki wzrost i czy Snapchat ma szansę stać się podstawowym medium dla reklamodawców wykorzystujących w swoich kampaniach social-video

7 miliardów odtworzeń filmów wideo może każdego przyprawić o zawrót głowy. Jednak pierwszym, który powinien zacząć się martwić jest twórca i CEO Facebooka, Mark Zuckerberg. Jego gigantyczny serwis, z którego korzysta ponad półtora miliarda użytkowników może pochwalić się liczbą odtworzeń wideo wynoszącą wg Bloomberga nieco ponad 8 miliardów. I choć wciąż jest to więcej, niż osiągnął Snapchat, to wystarczy pamiętać, że tego ostatniego używa raptem około 100 milionów użytkowników. 

Również sposób liczenia odtworzeń w obu usługach jest kompletnie różny. To, co wielu użytkowników drażni w Facebooku, to automatyczne odtwarzanie wideo w strumieniach wiadomości. Tymczasem wystarczą trzy sekundy, żeby taki automatycznie włączony film został zaliczony jako odtworzony, nawet jeśli użytkownik kompletnie nie jest nim zainteresowany, tylko nie zdąży wyłączyć go przed upływem tych trzech sekund. Snapchat natomiast wymaga od użytkownika aktywności i ręcznego włączenia wideo i dopiero wtedy taki klip jest zliczany jako odtworzony. Teoretycznie więc choćby z tego względu, a także biorąc pod uwagę liczbę użytkowników obu serwisów, Facebook powinien mieć nad Snapchatem zdecydowaną przewagę.

Przytoczone liczby wyraźnie pokazują jednak, że to Snapchat jest liderem na rynku mobilnego wideo, mimo że wciąż jeszcze w wartościach bezwzględnych ustępuje Facebookowi. Jednak gigantyczny wzrost w ostatnich miesiącach i liczba odtworzeń na użytkownika nie pozostawiają wątpliwości, z której usługi korzystają użytkownicy szukający przede wszystkich nowoczesnych, krótkich treści wideo. Wystarczy też wyobrazić sobie, jak porównanie wyników odtworzeń klipów będzie wyglądało, kiedy ze Snapchata będzie korzystać kilkanaście czy kilkadziesiąt procent użytkowników więcej.  A jako, że w popularność tej usługi dynamicznie rośnie, to można spodziewać się, że w najbliższych miesiącach również w porównaniu liczb bezwzględnych Snapchat osiągnie przewagę i stanie się niekwestionowanym królem rynku mobilnego wideo.

Czy efektem tego będzie wyraźna zmiana perspektywy u reklamodawców i przeniesienie ich budżetów na kampanie wideo z Facebooka na Snapchat? Jeszcze rok temu wydawało się to kompletnie niemożliwe. W końcu usługa ta była traktowana jako sposób przesyłania znikających po kilku sekundach zdjęć, na których uwieczniono niekompletnie ubrane postaci. Czy była to sprawiedliwa ocena usługi, a przede wszystkim jej użytkowników? Na pewno nie do końca, choć nie można zaprzeczyć, że takie zastosowanie nie należało do rzadkości. Teraz jednak Snapchat staje się pełnoprawnym, mimo że cokolwiek niestandardowym społecznościowym medium, na którym swoje profile mają nie tylko szukające wrażeń nastolatki, ale też coraz więcej marek prowadzących tam swoje działania marketingowe i wizerunkowe. Przepływ pieniędzy przez Snapchata jest już faktem. W tej chwili co prawda nie wydaje się możliwe, żeby były to budżety przesuwane z Facebooka, ale wraz ze wzrostem znaczenia usługi może rozpocząć się proces przemieszczania środka reklamowej ciężkości w jego kierunku. Stanie się to jeszcze bardziej prawdopodobne, kiedy nie tylko liczba odtworzeń wideo, ale także liczba użytkowników Snapchata będzie zbliżać się do tej, którą może pochwalić się Facebook. 

Jedyne, co nas w tej sytuacji nieco zaskakuje, to fakt, że rzecznik prasowa Snapchata, Shannon Kelly, odmówiła jakiegokolwiek komentarza do przytoczonych informacji. 

 

Brak komentarzy do tej publikacji. Dodaj pierwszy komentarz.