partner serwisu

OS X 10.11 El Capitan - udany zamiennik Yosemite, zwłaszcza dla starszego sprzętu Apple

OS X 10.11 El Capitan - udany zamiennik Yosemite, zwłaszcza dla starszego sprzętu Apple
Autor:
Marek Kowalski
Data publikacji:
6 października 2015, 00:22
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
apple, el capitan, macbook air, macbook pro, os x, os x 10.10 yosemite, os x 10.11 el capitan

Debiutująca na rynku z początkiem października kolejna generacja systemu OS X o kodowej nazwie El Capitan i numerze wersji 10.11 to ponownie nowy system operacyjny wydany przez Apple bezpłatnie. Korporacja z Cupertino nie zmienia polityki udostępniania kolejnych edycji systemu operacyjnego dla produkowanych przez siebie laptopów i komputerów stacjonarnych. To dobra wiadomość dla użytkowników sprzętu sygnowanego symbolem nadgryzionego jabłuszka. Czy sam El Capitan również poprawi humor posiadaczom komputerów Apple? Już na wstępie zdradzamy, że tak. I - co ciekawsze - Twój humor będzie tym lepszy im... starszym komputerem Apple'a dysponujesz. Poniżej wyjaśniamy co mamy na myśli, a ponadto pokazujemy, co nowego pojawiło się w Apple OS X 10.11 El Capitan.

Sprzętem, na którym instalowaliśmy OS X El Capitan nie była maszyna najnowszej generacji. W kategoriach czasowych obowiązujących w świecie nowoczesnych technologii posiadany przez nas komputer wielu uznałoby za zabytek. Faktem jest, że był to już dość mocno wiekowy sprzęt: laptop Apple Macbook Pro 15" z 2009 roku z procesorem Intel Core 2 Duo 2,53 GHz, 4 GB pamięci RAM, grafiką generowaną przez układ NVIDIA GeForce 9400M z 256 MB własnej pamięci oraz napędem SSD o pojemności 128 GB, który zastąpił standardowo montowany w tym laptopie dysk twardy o pojemności 250 GB. Czemu taki wybór? Głównie dlatego, że chcieliśmy sprawdzić jak najnowszy system operacyjny będzie się sprawował na sprzęcie, który z racji wieku dysponuje ograniczoną w stosunku do najnowszych rozwiązań mocą obliczeniową. Chcieliśmy to sprawdzić tym bardziej, że wiele źródeł jako jedną z najważniejszych zalet El Capitan podaje poprawioną wydajność systemu operacyjnego zwłaszcza na starszych maszynach.

Nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, że El Capitan zadziała poprawnie na sześcioletnim MacBooku Pro. Firma Apple dość jasno dała do zrozumienia, że El Capitan lepiej sobie radzi z wykorzystaniem sprzętu od swojego poprzednika, a skoro poprzednik, czyli Yosemite, dość dobrze sprawował się na naszej platformie testowej nie pozostawało nam nic innego jak zainstalować najnowszy system i korzystać z jego zalet, a także poszukiwać wad.

Instalacja i wrażenia, czyli co widać od razu

Od czasu OS X Mountain Lion Apple bardzo uprościło proces instalacji i aktualizacji każdej kolejnej generacji swojego systemu operacyjnego. Przesiadki z Mountain Lion na Macericksa, a następnie na Yosemite przebiegały bez najmniejszych zakłóceń i były procesami w zasadzie bezobsługowymi. W przypadku aktualizacji Yosemite'a do El Capitan było podobnie.

Proces instalacji OS X 10.11 El Capitan nie zmienił się na jotę w stosunku do analogicznych procedur z poprzednich edycji systemu operacyjnego Apple. Niespecjalnie nas to zdziwiło, nie ma sensu zmieniać czegoś co działa po prostu dobrze. W każdym razie przed uruchomieniem aktualizacji nie jest złym pomysłem wykonanie kopii zapasowej (Time Machine) wszystkich danych, ot tak na wszelki wypadek.

Każdy posiadacz sprzętu Apple, który chce zaktualizować swój system operacyjny musi jedynie uruchomić App Store wybrać z sklepie system OS X El Capitan (jest on oczywiście dostarczany bezpłatnie, tak samo jak kilka ostatnich generacji systemu operacyjnego Apple) i kliknąć Pobierz. Później pozostaje czekać, aż komputer pobierze porcję danych instalacyjnych (ponad 6 GB) i automatycznie je zainstaluje. Kilka restartów później można się logować do nowego systemu.

Zmiany funkcjonalne i wizualne nie są duże, znacznie więcej nowości Apple zaprezentowało przy okazji debiutu wersji Yosemite, El Capitan to przede wszystkim usprawnienia "pod maską", ale kilka zupełnie nowych funkcji można w najnowszej odsłonie systemu OS X znaleźć (i nie mamy tu na myśli nowej czcionki systemowej o nazwie San Francisco), choć niestety wiele z funkcji zapowiadanych jeszcze w czerwcu br. na konferencji WWDC 2015 dla polskiego użytkownika sprzętu Apple pozostaje niedostępnych. Poniżej krótkie, ilustrowane zestawienie nowości. Od razu zastrzeżenie, nie testujemy całego ekosystemu czyli funkcji wykorzystujących obecność sprzętu mobilnego Apple (iPhone'ów, iPadów itp.) skupiamy się wyłącznie na samym systemie stacjonarnym OS X 10.11 El Capitan.

Praca na wielu oknach - prawie jak Aero Snap

Zupełną nowością w Apple jest funkcja umożliwiająca ułożenie na ekranie dwóch aplikacji. W działaniu przypomina to obecną już od dłuższego czasu w systemach desktopowych Microsoftu funkcję Aero Snap, czyli po prostu przyciąganie okna bo bocznej krawędzi i zapełnianie nim połowy ekranu. W przypadku El Capitana podział przestrzeni roboczej pomiędzy dwie aplikacje realizowany jednak inaczej niż w Windows. Zamiast przyciągając okno aplikacji do bocznej krawędzi należy kliknąć zielony symbol maksymalizacji i przytrzymać na nim kliknięty przycisk myszki/gładzika.  Warto wiedzieć też, że ekran po aktywacji tej funkcji nie zawsze jest dzielony na połowy. W naszym przypadku, gdy aktywowaliśmy tę funkcję dla nowego programu Notatki (o którym za chwilę) i programu Snagit Editor, El Capitan dokonał asymetrycznego podziału, przydzielając Notatkom mniejszą przestrzeń ekranu niż drugiej aplikacji. Proporcje podziału użytkownik może również zmieniać samodzielnie.

Proste notatki - już nie takie proste, teraz to notatki rozbudowane

Apple wyraźnie pozazdrościło popularności takim programom, jak Evernote czy promowany od lat przez Microsoft OneNote. Efektem jest powstanie zupełnie nowego programu Notatki. W stosunku do poprzedniej edycji, umożliwiającej wprowadzanie w zasadzie wyłącznie tekstu, nowa aplikacja potrafi sporo więcej.

Za pomocą nowych Notatek można formatować tekst, wprowadzać do notatek dowolne ilustracje, szkice, mapy, fragmenty stron WWW, wycinki i zrzuty ekranowe z dowolnej innej aplikacji itp. Oczywiście w dalszym ciągu wszystkie notatki są synchronizowane w iCloud, ponadto jeżeli wcześniej korzystaliśmy z poprzedniej generacji notatek, to najnowsza wersja tego programu importuje wszystkie starsze notatki.

Spotlight i język naturalny - niestety, nie dla nas

Podczas czerwcowej konferencji WWDC 2015 Apple wiele czasu, sił i środków poświęciło na prezentację nowego Spotlighta - systemowej wyszukiwarki w OS X. Ma ona być coraz bardziej inteligentna i reagować na zapytania zadawane w języku naturalnym, na przykład "Pokaż mi maile od Krzyśka, na które jeszcze nie odpowiedziałem", albo "Jaka jutro będzie pogoda w Gdańsku?". Niestety w polskiej wersji systemu Spotlight nie wykazuje się absolutnie żadną inteligencją, wręcz zniechęca do korzystania. Gdy chcieliśmy by El Capitan pokazał nam kursy walut, zamiast tego pogrzebał w plikach użytkownika i wyświetlił jakiś PDF "od czapy" zawierający frazę "kursy walut". Fakt, zrobił to szybko, ale co nam po takim wyniku.

Całe szczęście że już pogodę (a przynajmniej aktualną temperaturę) możemy sobie sprawdzić korzystając z paska powiadomień. W każdym razie Spotlight w El Capitan to wciąż tylko wyszukiwarka zasobów lokalnych o praktycznie żadnej "inteligencji".

Nowe Zdjęcia z dodatkami

Kolejna zmiana to aplikacja Zdjęcia, która już wcześniej zastąpiła oferowaną przez Apple aplikację iPhoto. W El Capitan do programu Zdjęcia dodano rozszerzony zestaw filtrów i efektów.

Istotną zmianą jest również to, że wraz z El Capitan debiutuje nowe API, które umożliwia programistom tworzenie nie tylko odrębnych aplikacji dla systemu OS X, ale również rozszerzeń do już istniejących aplikacji. Jako przykład ilustrujący nowe możliwości Apple podaje m.in. właśnie aplikację Zdjęcia, do której dodatkowe filtry, efekty i inne ponadstandardowe funkcje można będzie pobierać (w domyśle: kupować) za pośrednictwem sklepu App Store.

Poczta po nowemu

Kolejnym stałym elementem systemu OS X, który w El Capitan poddano zauważalnej modernizacji jest program Mail, standardowy klient poczty elektronicznej w systemie operacyjnym Apple'a. 

Podczas pierwszego uruchomienia aplikacja musi importować wszystkie wiadomości. W przypadku gdy skrzynka zawierała pokaźną ilość maili (tak było w naszym przypadku, ponad 30 tysięcy maili), proces importu może chwilę potrwać.

Cierpliwość podczas importowania elementów jest jednak nagradzana przemyślanym interfejsem zmodernizowanego programu pocztowego. Wygodna praca w trybie pełnoekranowym i sporo ciekawych smaczków, takich jak np. automatyczne proponowanie aktualizacji danych wybranego kontaktu, gdy w mailu otrzymanym od osoby, którą już mamy w kontaktach pojawi się np. nowy numer telefonu. Takich niuansów jest więcej i nowy Mail to udana modyfikacja, czyniąca zarządzanie elektroniczną korespondencją wygodniejszym.

Mapy, kolejna nowa rzecz gdzie możemy się jedynie obejść smakiem

Apple wychwalało również funkcjonalność aplikacji Mapy w El Capitan, jednak tym razem ewentualnym zachwytom mogą co najwyżej ulec mieszkańcy wybranych rejonów świata.

W polskich realiach promowana i nagłaśniana przez Apple funkcja związana z podawanymi przez aplikację informacjami na temat wyznaczania tras w oparciu o transport publiczny po prostu nie działa. W tym przypadku Apple jest wyraźnie zapóźnione w stosunku do analogicznych usług Google, które u nas działają bez najmniejszego problemu obejmując nie tylko transport drogowy, ale również kolejowy i lotniczy.

Ogólne ficzery i funkcje w Safari

Przeglądarką, z której każdy posiadacz komputera Apple z OS X powinien korzystać wciąż pozostaje oczywiście Safari. W El Capitan program ten doczekał się kilku użytecznych funkcji, obecnych od dawna w konkurencyjnych przeglądarkach.

Przykładem jest możliwość przypinania kart z często odwiedzanymi stronami, aby przypiąć aktualnie przeglądaną witrynę wystarczy "chwycić" kartę wskaźnikiem myszy i przeciągnąć do lewej krawędzi okna w miejsce przeznaczone właśnie na przypięte karty. 

Kolejną użyteczną funkcją nowego Safari jest możliwość wyciszenia dźwięku na konkretnej karcie w przeglądarce. Nie trzeba przekonywać nikogo o użyteczności tego rozwiązania. Jeżeli np. korzystamy z komputera i słuchamy muzyki jednocześnie surfując po witrynach internetowych, często zdarza się, że któraś z wczytanych stron WWW zakłóci muzyczny przekaz natrętną reklamą wideo - w takich przypadkach wyciszenie tylko karty w przeglądarce bez ogólnego wyciszenia dźwięków systemowych jest jak znalazł. Samo wyciszenie dźwięków emitowanych przez wyświetlany na konkretnej karcie kod (reklamę, wideoklip, cokolwiek) jest banalnie proste - karta na której znajduje się udźwiękowiona treść jest oznaczona widocznym po prawej stronie tytułu karty symbolem głośnika. Kliknięcie tego symbolu wycisza dźwięk na danej karcie. Oprócz tego Safari pozwala na wyciszenie wszystkich kart.

Podsumowując El Capitan, mimo zauważalnie mniejszej ilości "ficzerów" (tych wizualnych) niż w OS X Yosemite jest naszym zdaniem generacją, do której instalacji zachęcamy bardziej niż w przypadku Yosemite. Wiadomo, że posiadacze sprzętu Apple i tak zdecydują się na aktualizację, warto jednak wiedzieć, że w tym przypadku wiąże się ona z konkretnymi korzyściami. Apple faktycznie popracowało nad optymalizacją kodu systemu. Na naszym sześcioletnim MacBooku Pro El Capitan jak na razie działa zauważalnie szybciej niż poprzednik - Yosemite. Jest to zauważalne w tych małych, często powtarzalnych czynnościach takich jak przełączanie pulpitów, czy przełączanie się pomiędzy aplikacjami. O ile wcześniej dość często oglądaliśmy tęczowe kółeczko, to tym razem podczas kilkudniowych zmagań z nowym OS X-em pokazywało się nam ono zauważalnie rzadziej. 

Ze względu na obowiązującą ciszę wyborczą funkcja komentowania została wyłączona do dn. 2019-05-26 godz. 21:00.