partner serwisu

Dlaczego Facebook nie działa? Celowe awarie mają sprawdzić lojalność użytkowników. Zaskoczeni? My pisaliśmy o tym już w zeszłym roku!

Dlaczego Facebook nie działa? Celowe awarie mają sprawdzić lojalność użytkowników. Zaskoczeni? My pisaliśmy o tym już w zeszłym roku!
Autor:
Krzysztof Pojawa
Data publikacji:
8 stycznia 2016, 03:36
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
android, aplikacja, aplikacja mobilna, awaria, czemu facebook nie działa, dlaczego facebook nie działa, eksperyment, facebook, facebook nie działa, google, problemy, sklep google

Ostatnie dwie doby to pojawiające się bardzo szeroko informacje wyjaśniające awarie i problemy z działaniem Facebooka, jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach, zwłaszcza te, które dotknęły użytkowników oficjalnej aplikacji serwisu działającej na smartfonach z Androidem. Dlaczego więc tak często Facebook nie działa? Odpowiedź jest prosta - zarządzający portalem wywołują celowe zawieszanie się aplikacji, co ma na celu sprawdzenie, ilu użytkowników wciąż będzie próbować wejść do serwisu za pomocą aplikacji, a ilu poszuka innego sposobu na dostęp do Facebooka, np. przez przeglądarkę internetową. 
Zaskakujące? Oburzające? Owszem, takie działania zarządu serwisu mogą pozostawiać w użytkownikach niezbyt pozytywne uczucia, ale czy mogą zaskakiwać? Nie nas - o podobnych praktykach Facebooka pisaliśmy już w zeszłym roku. 

Facebook nie po raz pierwszy manipuluje użytkownikami. Jednym z głośniejszych eksperymentów działu badawczego serwisu przeprowadzony był na grupie 690 tysięcy użytkowników, spośród których jedna część widziała w swoich news feedach wyłącznie posty o pozytywnym wydźwięku, a druga - wyłącznie te nacechowane negatywnie. Opublikowany w 2014 roku raport wyraźnie pokazywał, że odpowiednio dobierając posty można bezpośrednio wpływać na nastrój użytkowników (niektórzy powiedzieliby manipulować nastrojem) i na informacje, które są przez nich publikowane na własnych tablicach. I choć nie są to zaskakujące wiadomości, a sama metodologia eksperymentu nie brzmi nadmiernie oburzająco, to fakt, iż żaden z biorących w nim udział użytkowników nie został poinformowany, że właśnie staje się królikiem doświadczalnym, jest zdecydowanie nie do przyjęcia. 

Tym razem mamy do czynienia z zupełnie innym eksperymentem, polegającym na celowym wywoływaniu zawieszeń mobilnych aplikacji Facebooka. W jakim celu? Żeby sprawdzić, jak w takiej sytuacji zachowają się użytkownicy. Czy będą próbować uruchamiać ją ponownie, a jeśli tak, to jak długo? Czy i kiedy zrezygnują z dostępu do serwisu przez aplikację i skorzystają z przeglądarki internetowej? A może w ogóle odpuszczą sobie Facebooka i zajmą się czym innym? 

Jest to więc eksperyment nie tylko socjologiczny, badający przyzwyczajenia i zachowania użytkowników, ale także testujący ich lojalność wobec serwisu. To jednak nie wszystko - wykorzystując celowo wywołane awarie aplikacji Facebook przygotowuje sobie też model działania, który zostanie zastosowany, gdy zimna wojna z Google (o tym, że obie firmy nie pałają do siebie nadmierną sympatią nie trzeba chyba nikogo przekonywać) zamieni się w otwarty konfilkt zbrojny, czyli w sytuacji, kiedy Google postanowi wycofać aplikację Facebooka ze swojego sklepu z aplikacjami. 

Z jednej strony ciężko się dziwić Facebookowi, że chce się na taki scenariusz odpowiednio przygotować. W końcu, jak pisał Wegecjusz w swoim dziele O sztuce wojskowejQui desiderat pacem, praeparet bellum, czy jak wolą niektórzy, si vis pacem, para bellum. Gorzej, że wielomilionowa armia, którą Facebook zaprosił na swoje manewry, przez wiele miesięcy nie miała pojęcia, że bierze w nich udział. Trudno sobie co prawda wyobrazić zadanie użytkownikom pytania "czy zgadzasz się, żebyśmy zawieszali Ci aplikację i wywoływali inne błędy, żeby sprawdzić, co wtedy zrobisz?", ale poproszenie o zgodę na zbieranie informacji o Twoich działaniach, żeby jeszcze bardziej dostosować Facebooka do Twoich potrzeb nie byłoby już niczym strasznym. Znaczenie to samo, ale brzmienie już znacznie lepsze. Natomiast przeprowadzanie takich eksperymentów na użytkownikach bez ich zgody to kolejny już raz absolutnie niedopuszczalne działanie Facebooka.

Jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy, czyli wielkie zaskoczenie takim postępowaniem Facebooka, wyrażane przez media technologicznych i użytkowników. A wystarczyłoby częściej czytać Softonet. Dlaczego? Pod koniec września ubiegłego roku na Facebooku miały miejsce dwie duże, globalne awarie. Przez kilka godzin wejście do serwisu było niemożliwe, a nawet kiedy jakimś cudem się udało, to nie działał on poprawnie, co szczególnie widoczne było w Messengerze. Co wtedy napisaliśmy? Zacytujemy dłuższy fragment naszego artykułu z 29. września, zwróćcie uwagę przede wszystkim na pogrubiony fragment tekstu.

Być może dwie globalne awarie w ciągu kilku dni to po prostu bardzo nieprzyjemny zbieg okoliczności. Póki jednak nie znamy oficjalnego, wiarygodnego wyjaśnienia, równie dobrze możemy uważać, że problemy Facebooka nie są wyłącznie zwykłymi problemami technicznymi. Sabotaż, działalność rosyjskich (albo amerykańskich) służ specjalnych, a może późna, ale wciąż słodka zemsta braci Winklevoss (kim są braci Winklevoss? Piszemy o tym w artykule o historii Facebooka)? To wszystko jest również możliwe, choć niezbyt prawdopodobne. A może to po prostu eksperyment socjologiczny? Manipulowanie użytkownikami przez Facebooka nie jest niczym nowym, nie jest więc trudno wyobrazić sobie sytuację, w której firma Marka Zuckerberga zasymulowała globalną awarię choćby po to, żeby zbadać średnią liczbę naciśnięć przycisku F5 (albo kombinacji ctrl + r) na klawiaturze przez użytkownika w ciągu minuty. Wiedza o tym, jak bardzo użytkownicy są do nas przywiązani i jak często będą sprawdzać, czy serwis już działa, może być bezcenna.

Po publikacji przywołanego artykułu część naszych czytelników pukała się w głowę, część określała to, co napisaliśmy mianem wyssanych z palca domysłów i zarzucała nam zerową wartość merytoryczną. Tymczasem okazuje się, że o tym, czym żyje teraz i czym jest absolutnie zaskoczony cały technologiczny świat, my pisaliśmy już kilka miesięcy temu. 

Więc choć oczywiście uważamy praktyki Facebooka (jeżeli informacje o celowym wywoływaniu awarii są prawdziwe, za co w tym momencie nikt sobie jeszcze ręki uciąć nie da) za niedopuszczalne i godne słów oburzenia, to w żadnym wypadku nie jesteśmy nimi zaskoczeni.

Brak komentarzy do tej publikacji. Dodaj pierwszy komentarz.