partner serwisu

f.lux i Twilight - jak ograniczyć szkodliwy wpływ komputera na oczy

f.lux i Twilight - jak ograniczyć szkodliwy wpływ komputera na oczy
Autor:
Tomasz Kurzak
Data publikacji:
17 maja 2015, 15:57
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
android, f.lux, ios, linux, niebieskie światło, os x, problemy z zasypianiem, twilight, windows, zmęczenie oczu

Spędzacie wiele godzin przy komputerze albo smartfonie? Może to spowodować wiele nieprzyjemnych i szkodliwych efektów - ból oczu, pieczenie, łzawienie, a nawet problemy ze wzrokiem i snem. Negatywny wpływ komputera na oczy to poważny problem. Jest jednak kilka sposobów pozwalających na jego zminimalizowanie. Najprostszy z nich to wyrobienie nawyku częstego mrugania, które nawilża gałki oczne i sprawia, że ich zmęczenie nie daje się zbytnio we znaki. Niestety ta prosta sztuczka na niewiele się zdaje, kiedy zapada mrok, a nasze oczy zostają wystawione na silne, niebieskie światło emitowane przez ekrany. Taka sytuacja nie tylko męczy nasz wzrok, ale także, o czym nie wszyscy wiedzą, może negatywnie wpłynąć na jakość snu. Jednak i na to jest lekarstwo - odpowiednia aplikacja, a raczej aplikacje. Jak działają f.lux i Twilight? Jak korzystać z tych aplikacji? I dlaczego korzystanie z nich może ograniczyć ból oczu i pomóc w lepszym spaniu? O tym wszystkim napiszemy w naszym artykule.

Techniki wykorzystywane w monitorach komputerowych i innych wyświetlaczach są dla naszych oczu szkodliwe z dwóch względów. Pierwszy z nich to sposób prezentowania obrazu. Do stworzenia iluzji płynnego ruchu używana jest bardzo stara sztuczka, która oszukuje nasz mózg. Jednym z parametrów wszystkich ekranów jest odświeżanie, czyli częstotliwość z jaką wyświetlany jest obraz. Większość paneli LCD odświeża go z częstotliwością 60 Hz, czyli 60 razy na sekundę. Wystarczy to, żeby oszukać nasze umysły, które interpretują tak szybkie zmiany jak płynny ruch. Odświeżanie może zwieść nasze mózgi, jednak nie jest w stanie oszukać oczu, które rejestrują każdą najmniejszą zmianę obrazu. To mruganie ekranów interpretowane jest przez nasze oczy jak ruch, a że według naszego mózgu obiekty w ruchu mogą stanowić dla nas niebezpieczeństwo, dlatego zmysł wzroku skupia się na nich, żeby móc nas w porę ostrzec przed zagrożeniem. Skutkiem tego jest spowolnienie częstotliwości mrugania, co jest niebezpieczne dla naszych gałek ocznych. Kiedy nie mrugamy, nie są one nawilżane i oczyszczane z zanieczyszczeń, co może powodować pieczenie oczu, a w ekstremalnych przypadkach - ból lub nawet uszkodzenie wzroku. Dlatego tak ważne jest wyrobienie nawyku częstego mrugania podczas długiego wpatrywania się w ekrany komputerów, smartfonów czy tabletów.

Jednak ani częste mruganie, ani nawet najdroższe na świecie krople do oczu nie pomogą nam w walce z drugim zagrożeniem ze strony wyświetlaczy, jakim jest emitowanie mocnego, niebieskiego światła. Nowoczesne ekrany zostały zaprojektowane tak, żeby emitować możliwie naturalne w ciągu dnia światło, które przypominać ma słoneczne. Problemy zaczynają się dopiero, kiedy Słońce zachodzi, a nam przychodzi pracować w oświetlanych sztucznym światłem lub ciemniejszych pomieszczeniach. Wydawać mogłoby się, że wystarczy zmniejszyć jasność wyświetlacza i problem jest rozwiązany. Niestety tak nie jest, bo po pierwsze trzeba o tym pamiętać i to robić, a po drugie, to nie jasność światła jest największym wrogiem naszego wzroku i snu, a jego temperatura barwowa. Jeden ze znajdujących się w ludzkim oku fotoreceptorów - melanopsyna - wrażliwy jest na wąski (między 460 i 480 nm) zakres niebieskiego światła. Receptor ten może hamować uwalnianie melatoniny - produkowanego przez szyszynkę hormonu odpowiedzialnego za regulację cykli dobowych, w tym snu i czuwania - dzięki czemu nie chce się nam spać kiedy za oknem świeci Słońce, przynajmniej niektórym z nas ;) To samo niebieskie światło, na które wystawieni jesteśmy w ciągu dnia, emitowane jest przez wyświetlacze monitorów i urządzeń mobilnych. Kilkugodzinna praca przed komputerem w nocy może odsunąć nadejście głębszych faz snu nawet o godzinę. Społeczna znajomość tego faktu jest bardzo niska. Naukowcy co jakiś czas podnoszą alarm i próbują zwrócić uwagę na ten problem, jednak proponowane przez nich rozwiązanie – niekorzystanie z komputerów, tabletów i smartfonów na trzy godziny przed snem – dla wielu z nas jest po prostu nie do zaakceptowania. Jest jednak inna metoda pozwalająca na ulżenie oczom i poprawienie jakości snu bez potrzeby odstawiania na bok komputerów czy tabletów – aplikacje do zmiany temperatury barwowej kolorów wyświetlanych na ich ekranach.

 

Firefox dla Androida przed (po lewej) i po (po prawej) zmianie temperatury barwowej wyświetlanego obrazu

2016.03.24, 23:11
Jest jeszcze Redshift na Linuxa.