partner serwisu

Steve Jobs, Apple i dolary. Prawdziwa historia geniusza marketingu

Steve Jobs, Apple i dolary. Prawdziwa historia geniusza marketingu
Autor:
Agnieszka Serafinowicz
Data publikacji:
19 października 2015, 12:37
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
apple, atari, mac, macintosh, steve jobs, steve wozniak, woz

Steve Jobs to bezsprzecznie jeden z najbardziej charyzmatycznych ludzi w branży technologicznej. Przez jednych określany jako niezwykły wizjoner, przez innych uznawany za korporacyjnego tyrana. Kontrowersyjny geniusz? Arogancki cham? A może jedno i drugie? Pewne jest, że Steve Jobs nie był człowiekiem, którego dałoby się zaszufladkować. Nie poddawał się żadnym miarom i osądom, podążał własną ścieżką i zmieniał świat po swojemu. Uległ dopiero ciężkiej chorobie. 5 października br. minęły cztery lata od śmierci byłego szefa koncernu Apple. Przypominamy sylwetkę tego niezwykłego człowieka. 

24 lutego 1955 roku w jednym ze szpitali położniczych w San Francisco Joanne Carole Schieble powija syna. Jego los już jest zaplanowany. Matka nie zamierza wychowywać swojego dziecka, chce je przekazać do adopcji, stawiając przy tym jeden warunek - chce by jej dziecko trafiło do bogatej rodziny wykształconych katolików. Tak się jednak nie dzieje, gdyż wyznaczeni pierwotnie rodzice adopcyjni zmieniają zdanie i decydują się na adoptowanie dziewczynki. Chłopiec trafia ostatecznie do robotniczej rodziny Jobsów. Początkowo wywołuje to sprzeciw biologicznej matki, która odmawia podpisania dokumentacji adopcyjnej, zmienia jednak zdanie po zobowiązaniu się państwa Jobsów do tego, że wyślą adoptowanego chłopca na studia.

Dom rodzinny Jobsów w Mountain View w Kaliforni na osiedlu Los Altos; to zarazem pierwsza siedziba Apple; (fot: Mathieu Thouvenin, źródło: WikiMedia)

Rodzice Jobsa słowa dotrzymali. W 1972 roku Jobs kończy szkołę średnią, po czym rozpoczyna studia w Reed College w Portland, jednak już po pierwszym semestrze porzuca wyznaczoną przez program ścieżkę nauki i rezygnuje ze studiów po czym zostaje regularnym hipisem, a jako wolny słuchacz kręci się w Reed College jeszcze przez rok. 

W wieku 23 lat Jobs zostaje ojcem. Matką dziewczynki imieniem Lisa jest Chrisann Brennan, dziewczyna Jobsa, którą ten poznał pod koniec ostatniego roku nauki w Homestead High. Steve jednak - mówiąc dość łagodnie - nie radzi sobie z byciem ojcem. W późniejszym czasie wziął odpowiedzialność za swoją córkę, ale nie zrobił tego szarpany wyrzutami sumienia, lecz przy wspomaganiu stosownych urzędów. Początkowo jednak Chrisann Brennan wraz z córką przeprowadza się do walącego się domu w Menlo Park, żyje z zasiłku i - jak pisze Walter Isaacson w biografii Jobsa - "nie czuje się na siłach domagać się od Jobsa alimentów". Sprawą zajęło się hrabstwo San Mateo pozywając Jobsa, próbując dowieść jego ojcostwa i zmuszając do przejęcia finansowej odpowiedzialności. On jednak zamierzał poddać się łatwo - starał się przekonać przyjaciół (m.in. Kottkego), by w sądzie zeznawali, iż nigdy nie widzieli Brennan i Jobsa razem w łóżku. Rok po urodzeniu się Lisy Jobs zmienia front - poddaje się badaniom genetycznym mającym potwierdzić jego ojcostwo, a sąd stanu Kalifornia nakłada na niego obowiązek alimentacyjny. Jednak i tym razem zmiana stanowiska nie była podyktowana empatią - Jobs wiedział, że Apple wkrótce wchodzi na giełdę i zależało mu na zakończeniu sprawy z Brennan, zanim został milionerem. Matka dziecka porzucenie córki składała na karb faktu, iż Jobs sam również miał być "porzucony" przez biologicznych rodziców. Sam zainteresowany zdecydowanie temu zaprzeczał i zawsze dementował jakiekolwiek informacje sugerujące, iż czuł się porzucony. O Pauli i Clarze Jobsach twierdził natomiast: "byli moimi rodzicami na tysiąc procent".

Woz, gwizdek i Blue Box

Zanim Steve Jobs zmierzył się z ojcostwem, wspólnie ze swoim przyjacielem Steve Wozniakiem zaczynał swoją karierę w branży technologicznej. Jednak jego przygoda z elektroniką i nowoczesnymi technologiami wystartowała sporo wcześniej, jeszcze w latach szkolnych.

Skąd u Jobsa zainteresowanie elektroniką? To zasługa jego ojca - Paula Jobsa, od wielu lat parającego się naprawą samochodów. Młodego Steve'a nie pociągało dłubanie w silnikach, ale mimo to chętnie spędzał czas wspólnie z ojcem w garażu. To właśnie ojciec wprowadził go w podstawy elektroniki - podstawy, które młodego Jobsa bardzo zainteresowały. 

Rozwijając swoje zainteresowanie Jobs uczestniczył m.in. w zajęciach z elektroniki prowadzonych przez Johna McColluma, byłego pilota lotnictwa amerykańskiej marynarki wojennej. Na tych zajęciach spotyka swojego późniejszego przyjaciela, starszego o niemal pięć lat Wozniaka. Dwóch Steve'ów różniło niemal wszystko. Jobs był pewnym siebie, przekonanym o swojej wyjątkowości i - co znajdowało potwierdzenie w wynikach - ponadprzeciętnie inteligentnym młodzieńcem, Wozniak to typowy introwertyk, równie inteligentny, ale gdy przychodziło do nawiązania kontaktów interpersonalnych, to znacznie lepiej czuł się w otoczeniu tranzystorów niż dziewczyn. O zdolnościach Wozniaka może świadczyć choćby fakt, że w ósmej klasie (odpowiednik polskiej drugiej klasy gimnazjum) skontruował on kalkulator wykorzystujący system binarny, bazą konstrukcyjną było 100 tranzystorów i po dwieśćie diod oraz rezystorów, całość umieszczona na dziesięciu płytkach obwodów drukowanych. Co ich połączyło? Wzajemne zrozumienie. Dla Wozniaka Jobs był jednym z nielicznych ludzi, którzy rozumieli o czym mówi, gdy opowiadał o swoich projektach komputerów (tak, Wozniak zanim miał okazję zbudować swój pierwszy komputer, wiele z nich zaprojektował na papierze). Z kolei Jobsowi Wozniak zaimponował swoją wiedzą: "Woz był pierwszą poznaną przeze mnie osobą, która wiedziała o elektronice więcej niż ja".

Pierwszym urządzeniem zbudowanym wspólnie przez Jobsa i Woza (w zasadzie konstruktorem był Woz, ale rolą Jobsa było coś więcej niż tylko przyglądanie się koledze) nie był jednak komputer lecz urządzenie zwane Blue Box, generator tonów sterujących pracą central telefonicznych, umożliwiający bezpłatne wykonywanie długodystansowych połączeń. Inspiracją do jego powstania był artykuł o hakerach wykorzystujących gwizdek dodawany do płatków śniadaniowych Capn'n Crunch. Okazało się, że gwizdek emitował dźwięk o częstotliwości 2600 Hz, który był wykorzystywany przez AT&T - telekomunikacyjnego giganta - jako sygnał kontrolny w systemie rozmów międzymiastowych.

Przykładowy Blue Box (źródło: Powerhouse Museum, fot. Maksym Kozlenko; WikiMedia)

Jednym z najsłynniejszych dowcipów Woza i Jobsa był telefon do Watykanu. Wozniak wykonał telefon do Stolicy Apostolskiej i udając niemiecki akcent przekonywał swojego rozmówcę, że jest Henrym Kissingerem (ówczesny doradca ds. bezpieczenstwa narodowego USA, późniejszy sekretarz stanu w administracji prezydentów Nixona i Forda) i musi rozmawiać z papieżem.

Po udanych próbach Jobs zajął się organizowaniem części, które przekształciłyby działający prototyp Blue Boksa w gotowy produkt, który mogliby sprzedawać. Części konstrukcyjne samego urządzenia i obudowy kosztowały 40 dolarów. Jobs uznał, że cena gotowego produktu powinna wynosić 150 dolarów. Jak wspominał Jobs (wg biografii autorstwa Waltera Isaacsona): "Zrobiliśmy około stu Blue Boksów i wszystkie sprzedaliśmy". Sam Jobs uważał epizod z Blue Boksem za jeden z najważniejszych w swoim życiu, jak sam twierdził, bez tej konstrukcji firma Apple nigdy by nie powstała. To Blue Box pokazał obu Steve'om, że potrafią razem pracować.

Atari, Indie i Apple

W lutym 1974 roku Jobs wraca z Portland do rodzinnego Los Altos i zatrudnia się w firmie Atari. Samo przyjęcie do pracy dość odbiegało od tego, jak wyobrażamy sobie takie sytuacje. Długowłosy Jobs w sandałach pojawia się z w siedzibie firmy i mówi, że nie wyjdzie, dopóki go nie zatrudnią. Upór i zainteresowanie nowoczesnymi (wówczas) technologiami dostrzegł Al Alcorn, inżynier w Atari i twórca automatowej wersji legendarnej gry wideo o nazwie Pong, polegającej na tym, że dwóch graczy dysponujących przesuwanymi liniami pełniącymi rolę paletek odbija między sobą kwadratową kropkę.

Jobs zostaje zatrudniony w Atari i przydzielony do zespołu inżyniera Dona Langa. Niestety już po jednym dniu jego bezpośredni szef skarży się Alcornowi, że Jobs nie dość, że jest jakimś niedomytym hipisem, to jeszcze na dodatek nie da się z nim pracować. W kwestii wątpliwej czystości Jobsa miał trochę racji - Steve wówczas był zafascynowany bogatą w owoce dietą wegetariańską, która miała zapobiegać m.in. smrodowi potu. Cóż, jak łatwo się domyślić, nie była to prawda. Ostatecznie udaje się wypracować kompromis, Jobs zaczyna pracę na nocną zmianę i w ten sposób nie musi stykać się z tymi, których irytował jego sposób bycia i specyficzny otaczający go aromat.

Jobs nie przepracował w Atari zbyt długo. Po zaledwie dwóch miesiącach ogłosił, że wyjeżdża do Indii. Co prawda praca w Atari pozwoliła mu zaoszczędzić trochę pieniędzy na podróż, o której Jobs myślał jeszcze w czasach gdy studiował w Reeds, ale domaga się dodatkowej kwoty od swojego szefa. Wsparcia finansowego nie uzyskał, ale Alcorn wykorzystuje podróżnicze zapędy Jobsa do załatwienia sprawy związanej z działalnością Atari w Europie. Steve ma dokonać w Niemczech modernizacji automatów Atari - dzięki temu wdrożeniu koszty podróży do Europy pokrywała mu firma. 

Poszukujący duchowej odnowy Jobs odnajduje ją w 1974 roku w Indiach, gdzie wspólnie z Danielem Kottke, kolegą ze studiów w Reed (późniejszym, dwunastym pracownikiem Apple) spędził wiele miesięcy na bosych wędrówkach po szlakach przetartych w latach 60-tych przez środowiska hippisowskie, eksperymentował z LSD, ostatecznie został buddystą.

Po powrocie z Indii, na początku 1975 roku Jobs wraca do pracy w Atari, ponownie na nocną zmianę. W tym samym roku z Wozem zwracają uwagę na Altaira - maszynę do dziś uznawaną za pierwszy komputer osobisty oraz zaczynają uczestniczyć w spotkaniach klubu komputerowego (Homebrew Computer Club) zrzeszającego ludzi o podobnych, elektronicznych zainteresowaniach. W spotkaniach tego klubu uczestniczyli m.in. również Bill Gates i Paul Allen - założyciele Microsoftu. To w tym czasie Jobs i Wozniak decydują się na założenie firmy, aby uzbierać kapitał założycielski Woz sprzedaje swój kalkulator HP 65 za 500 dolarów, a Jobs samochód (charakterystyczny hipisowski bus Volkswagena). Nowa firma została nazwana Apple, a dokładniej Apple Computers - jak argumentował sam Jobs "byłem akurat na jednej ze swoich owocowych diet, dopiero co wróciłem z farmy jabłoni [...] Poza tym w książce telefonicznej byliśmy przed Atari".

Pierwszy komputer Apple - Apple I - debiutuje 11 kwietnia 1976 roku. Maszyna jest wyposażona w taktowany zegarem o częstotliwości 1 MHz procesor MOS 6502, 4 kB pamięci RAM, 1 kB pamięci obrazu. Został wyceniony przez twórców na kwotę 666,66$. 

Apple I - pierwszy komputer Apple. Dziś ocalałe jednostki mają olbrzymią wartość kolekcjonerską. W 2010 roku w jednym z domów aukcyjnych za oryginalnego Apple I zapłacono 213 tysięcy dolarów, trzy lata później kolejny egzemplarz znalazł nabywcę za kwotę 668 tysięcy dolarów.

Koniec współpracy z Atari nie prezentował się szczególnie ciekawie. Jobs i Wozniak próbowali zainteresować swoim produktem, zbudowanym zresztą częściowo z komponentów Atari szefostwo firmy. Jednak włodarze Atari odmówili im wsparcia. Po odmowie Jobs i Wozniak próbują zainteresować swoim komputerem innego znanego gracza w branży technologicznej - firmę HP. I tym razem spotykają się z odmową argumentowaną w nie dość przekonujący sposób - "nie macie ukończonych studiów". Założyciele Apple poszli też ze swoim komputerem do Comodore, ale i tym razem się nie udało. Firma Commodore uznała, że zamiast wykupywać Apple lepiej będzie zbudować własny komputer.

Porażka? Nie do końca. Apple I nie zrobił furory na świecie, ale praktycznie wszystkie wykonane egzemplarze udało się sprzedać z zyskiem. Produkcja była niewielka, wręcz chałupnicza - co zresztą nie powinno dziwić, gdyż komputer był faktycznie wykonywany w garażu rodziców Jobsa, a do prac montażowych Jobs najął znajomych. Dziś ten unikatowy sprzęt uzyskuje na kolekcjonerskich aukcjach niebotyczne kwoty (patrz zdjęcie powyżej).

Apple II i początek korporacji

3 stycznia 1977 roku powstaje nowa korporacja: Apple Computer Co. W zmianie osobowości prawnej firmy oraz w przygotowaniu biznesplanu Jobsowi pomógł Mike Markkula - biznesmen i były pracownik firm Fairchild i Intel. Udzielił obu założycielom Apple kredytu na ćwierć miliona dolarów w zamian za trzecią część udziałów.

Tak prezentował się komputer Apple II, przyznacie że wyglądał znacznie lepiej od pierwszej generacji. Dbałość o detale produktu, jego wygląd, opakowanie, oprawę podczas prezentacji urządzeń i podejście do klienta do dziś stanowią znak rozpoznawczy Apple (źródło: http://www.computerhistory.org/)

W kwietniu 1977 roku na Targach Komputerowych Zachodniego Wybrzeża zostaje zaprezentowany komputer Apple II. Podczas prezentacji Jobs i Wozniak pokazywali trzy modele Apple II, wszystkie jakie do czasu targów udało im się skonstruować, ale z tyłu za stoiskiem wykupionym za duże pieniądze w najbardziej eksponowanej części wystawy piętrzyły się stosy pudeł sugerujące, że Apple ma mnóstwo "tych świetnych komputerów". Również i sami prezenterzy zmienili image, Jobs przeprosił się z prysznicem (niestety, na krótko), razem z Wozem wbili się w trzyczęściowe garnitury, a ich fryzury przestały przypominać o epoce kamienia. Zmiana image'u, inwestycja w najlepsze stoisko, design produktu i trik z kartonami poskutkowały. Zamówienia zaczęły płynąć szerokim strumieniem (na samych targach złożono ich ok. 300), a Apple II windował wyniki firmy bardzo długo. W ciągu kolejnych szesnastu lat sprzedano niemal sześć milionów egzemplarzy różnych wersji tego komputera.

Jobs i Xerox PARC

Ośrodek badawczy Xerox Palo Alto Research Center został założony w 1970 roku i w swoim czasie była to jedna z najbardziej innowacyjnych placówek technologicznych. Dziś graficzny interfejs użytkownika to oczywistość, w tamtych czasach komputery wyświetlały jedynie znaki, a pierwszy interfejs graficzny powstał właśnie w Xerox PARC.

W 1979 roku dział Xeroksa odpowiedzialny za inwestycje chce doinwestować Apple. Jobs złożył im propozycję, że pozwoli zainwestować milion dolarów w Apple, jeżeli pokażą nad czym pracują w PARC. Nie brzmi to dziwnie? Ktoś przychodzi mówiąc, że chce Wam dać milion dolarów, a wy mu stawiacie warunki? Jobs jednak bezgranicznie wierzył w sukces swojej firmy, inwestycja polegała na wykupie 100 tysięcy akcji Apple po 10 dolarów za sztukę, gdy Apple weszło na giełdę Xerox sporo na nich zarobił (już cena debiutu akcji była wyższa - wynosiła 22 dolary za sztukę, a pierwszego dnia ich wartość wzrosła do 29 dolarów), choć nie tak wiele jak Apple, które wykorzystało podpatrzony w Xerox PARC prototyp graficznego interfejsu użytkownika wdrażając go w swoich komputerach.

Xerox Star - pierwszy komputer z graficznym interfejsem użytkownika. Rynkowa klapa - Apple zrobiło to po prostu lepiej.

Choć Jobs z ekipą "ukradł" pomysły z Xerox PARC (sam Jobs później wielokrotnie się tym chwalił), to pierwszy komputer z graficznym interfejsem zbudował jednak Xerox, ale ich konstrukcja okazała się rynkową klapą. Maszyna o nazwie Xerox Star zostaje wprowadzona na rynek w 1981 roku, na długo przed debiutem Macintosha czy Apple Lisa. Sprzedano zaledwie od 15 do 30 tysięcy egzemplarzy (różne źródła podają różne liczby w tym zakresie). Komputer mimo graficznego interfejsu był uważany za dość trudny w obsłudze, miał wieloprzyciskową mysz, której kursor poruszał się tylko pionowo i poziomo; do tego był koszmarnie drogi (16595 dolarów!).

Tymczasem Apple przejmując pomysły z Xerox PARC znacznie je usprawniło, na przykład doskonale dziś znany efekt nakładania się okien aplikacji na podobnej zasadzie jak nachodzące na siebie kartki na biurku to był pomysł Apple, a dokładniej Billa Atkinsona, jednego z najzdolniejszych programistów w Apple zatrudnionych osobiście przez Jobsa.

Licencja systemu dla innych? Nigdy!

Jobsa charakteryzowało dążenie do absolutnie całkowitej kontroli nad produktem, nad którym pracował (a raczej pracowali jego ludzie). Przejawem tej kontroli była nie tylko ocierająca się o tyranię postawa wobec współpracowników i podwładnych, ale też niemal perfekcyjna dbałość o każdy detal produktu. Zresztą to maniakalne podejście do tworzenia komputerów obejmowało również czas życia produktu już po jego sprzedaży. W komputerze Apple II zwyciężyło podejście Steve Wozniaka, którego zdaniem komputer powinien przede wszystkim służyć ludziom, a oni mogą go wykorzystywać na wszelkie możliwe sposoby. Dlatego m.in. Apple II był wyposażony w aż osiem złącz rozszerzeń, podczas gdy pierwszy Macintosh, produkt powstały wyłącznie pod okiem Jobsa nie miał żadnego złącza rozszerzeń, mało tego - jego obudowa była tak skonstruowana, by nie dało się jej otworzyć za pomocą standardowego śrubokręta - dostęp do środka mieli mieć wyłącznie autoryzowani serwisanci Apple, użytkownik miał korzystać, najlepiej w taki sposób, w jaki zaplanował Jobs.

Dlatego trudno się dziwić, że gdy w Apple pojawiła się propozycja licencjonowania systemu operacyjnego, co - przynajmniej teoretycznie - pozwoliłoby innym firmom konstruować klony komputerów Apple, Jobs zareagował na nią wręcz alergicznie, ponieważ oznaczało to utratę kontroli nad dziełem firmy. Licencjonowanie systemu innym podmiotom oznaczało, że Jobs nie miałby żadnego wpływu na wygląd i działanie produktów, które korzystały by z licencjonowanego oprogramowania systemowego Apple. Pełna kontrola nad każdym etapem życia produktu była dla Jobsa ważniejsza, niż potencjalna możliwość ustanowienia rozwiązań Apple'a standardem branżowym, czyli tym, czym ostatecznie stał się IBM PC i podobne mu maszyny, a także - znacznie później - Android.

Jobs i Gates

Wbrew powszechnym opiniom Jobs i Gates nigdy nie byli wrogami, wręcz przeciwnie, współpraca Microsoftu z Apple nie zaczęła się od objęcia stanowiska CEO Microsoftu przez Satyę Nadellę, ale bardzo dawno temu, już przed premierą pierwszego komputera Apple Macintosh, która miała miejsce 24 stycznia 1984 roku. Tych dwóch liderów technologicznych, którzy trwale zapisali się na kartach historii rozwoju komputerów dzieliło praktycznie wszystko: Jobs to typ buntownika, hipis uważający się za oświeconego w hinduskich pustelniach, buddysta, geniusz i furiat w jednym. Tymczasem Gates to zupełne przeciwieństwo: wychowanek tzw. dobrego domu, stonowany, wyrachowany wręcz, znakomity obserwator, ale też określany jako "nudny" - nie mający tej pasji co Jobs. Na czym polegała ich współpraca? Microsoft produkował oprogramowanie na Maca, doskonale nam znane dziś programy takie jak Excel, Word itp. Co więcej, Jobsowi udało się namówić Gatesa na to, by Excel był dostępny przez jakiś czas wyłącznie na Macintosha. Kiedy Jobs, już po premierze Macintosha, zobaczył przedpremierową wersję Windows 1.0 wpadł w furię, zarzucając Gatesowi, że okradł Apple. Ten spokojnie odrzekł, że obaj "okradli" Xerox PARC, tyle że on zrobił to nieco później. Nie skończyło się na słowach, Sculley - były prezes Apple w czasach debiutu Macintosha - próbował pozwać Microsoft za "wykradzenie" graficznego interfejsu, do batalii sądowej jednak nie doszło, gdyż Microsoft zagroził natychmiastowym zaprzestaniem produkcji oprogramowania na platformę Apple. Na to z kolei nie mogli sobie pozwolić włodarze Apple. Nawet najlepiej zaprojektowany komputer bez oprogramowania był nic nie znaczącą kupą elektronicznego złomu.

Steve Jobs i Bill Gates w 1985 roku (źródło: http://everystevejobsvideo.com/)


Reklama, która trafiła do podręczników i pierwszy Mac

22 stycznia 1984 roku, na dwa dni przed oficjalną premierą pierwszego w historii komputera Apple Macintosh miliony Amerykanów śledziło przed telewizorami rozgrywki Super Bowl XVIII. Podczas trzeciej kwarty tego meczu - wówczas najchętniej oglądanego widowiska sportowego w Stanach Zjednoczonych na stadionie Tampa i we wszystkich kanałach transmitujących mecz widzowie zobaczyli to:

Wyreżyserowany przez samego Ridleya Scotta krótki film reklamowy stał się w istocie pierwszym wiralowym wideo w historii ludzkości, o reklamie zaczęto mówić we wszystkich mediach, wspominały o niej wszystkie stacje telewizyjne (o YouTube wówczas nikt nie słyszał :) ), co oczywiście tylko zwiększyło apetyt na to, co Apple miał pokazać. Sama reklama uznana została przez wielu ekspertów zajmujących się tą branżą za jedno z najlepszych dzieł w swojej klasie w historii. Wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby nie Jobs. Zarząd Apple wręcz zabronił jej publikacji, ale - oficjalnie - "nie udało się sprzedać" zamówionego już wcześniej okienka podczas meczu Super Bowl. Nieoficjalnie, Jobs z ekipą w charakterystycznym dla siebie, buntowniczym stylu nawet nie próbowali tego zrobić, byli przekonani że to doskonała reklama. Mieli rację.

Apple Macintosh 128K - pierwszy komputer osobisty z serii Macintosh. Po premierze kosztował 2495 dolarów (dziś po uwzględnieniu deprecjacji waluty kosztowałby ok. 6000 dolarów)

O ile nie można odmówić Jobsowi i jego ekipie marketingowego geniuszu, to żadne marketingowe czary nie były w stanie przyćmić tego, że pierwszy Macintosh był bardzo słabym i dość drogim komputerem, a graficzny interfejs mający nieporównywalnie wyższe wymagania w stosunku do interfejsu tekstowego tylko pogłębiał wydajnościową przepaść. Efekt? Już pół roku po premierze sprzedaż pierwszego Maca dramatycznie spadła, miał za mało pamięci, nie miał twardego dysku (co oznaczało wachlowanie dyskietkami), a na dodatek komputer pozbawiony jakichkolwiek wentylatorów przegrzewał się (to Jobs nie chciał żadnych wiatraków wewnątrz; jego zdaniem zaburzały harmonię konstrukcji). Złe odprowadzanie ciepła było do tego stopnia problemem, że sprzęt musiał być często poddawany kosztownym naprawom, a wśród wielu użytkowników dorobił się niechlubnego miana "beżowy toster".

Wyrzucony

W 1982 roku Apple pilnie potrzebowało prezesa, pełniący wówczas tymczasowo tę funkcję Mike Markkula nie chciał już dłużej pełnić tej funkcji. Jobs i specjaliści od rekrutacji rozpoczęli poszukiwania. Najpierw próbowano z Donem Estridge, który w IBM zbudował dział komputerów osobistych, ale ten - mimo proponowanego milionowego wynagrodzenia - odmówił. Kolejnym kandydatem był człowiek spoza branży: John Sculley, szefa działu Pepsi Coli w koncernie PepsiCo. Jobs był Sculleyem wręcz zafascynowany, głównie dlatego, że Sculley, podobnie jak on sam był człowiekiem natchnionym ideą (a przynajmniej takie sprawiał wrażenie), a nie zwykłym marketingowcem. Jeszcze wtedy Jobs nie mógł przewidywać, że zatrudnienie Sculleya w Apple okaże się początkiem przejściowego końca jego kariery w macierzystej firmie.

W marcu 1985 sprzedaż Macintosha osiągnęła poziom stanowiący zaledwie 10 procent wcześniejszych założeń, nastroje w firmie nie należały do najlepszych, a impulsywny nawet gdy wszystko szło dobrze Jobs wściekał się i obarczał wszystkich dookoła winą za zaistniałą sytuację. Ostatecznie 24 maja 1985 roku członkowie zarządu opowiadają się za Sculleyem, Jobs choć formalnie pracował jeszcze w Apple faktycznie przestawał pełnić jakiekolwiek funkcje operacyjne.

NeXT

We wrześniu 1985 roku, kilka miesięcy po faktycznych usunięciu z Apple, Steve Jobs zakłada nową firmę: NeXT. Inwestuje w nią własne środki (ok. 7 mln dolarów), a także pozyskuje dodatkowe źródła finansowania. Jednym z inwestorów jest teksański biznesmen Ross Perot, który obejmuje udziały w założonej przez Jobsa firmie w zamian za wsparcie finansowe w kwocie 20 mln dolarów. To nie koniec, marka Jobsa była już znana w branży, co zapewne miało wpływ na kolejne źródła inwestowania. Ostatecznie największym udziałowcem powstającego NeXT-a została doskonale znana na całym świecie, japońska firma Canon - Japończycy zainwestowali okrągłe 100 milionów dolarów.

Początki NeXT nie były łatwe, zaczęło się od pozwu Apple przeciwko Jobsowi, ostatecznie do rozprawy nie doszło, a sprawę zakończyła pozasądowa ugoda, ale okupiona pewnymi warunkami. NeXT nie mógł tworzyć komputerów z oprogramowaniem zgodnym z Macintoshem, a co do samych komputerów, to mogły mieć one jedynie postać stacji roboczych i miały być sprzedawane praktycznie wyłącznie do sektora edukacyjnego. Ostatecznie najpierw Jobs z ekipą programistów (część z nich to ściągnięci przez Jobsa pracownicy Apple) pracowali nad oprogramowaniem. W 1987 udaje się praktycznie zakończyć prace nad zupełnie nowym systemem operacyjnym o nazwie NeXTStep. Jednak na pierwszy komputer z logo nowej firmy Jobsa trzeba było poczekać aż do 1989 roku. Wtedy to na rynku - dość wąskim (zgodnie z ugodą z Apple pierwsze egzemplarze komputerów firmy NeXT trafiają do uniwersytetów) - debiutuje stacja robocza NeXTCube. Komputer - jak na wytwór Jobsa i jego ekipy przystało - charakteryzował się nietypowym wzornictwem, miał postać 12-calowego sześcianu.

 NeXTCube

Sercem tego komputera był układ Motorola MC68040 taktowany zegarem o częstotliwości 25 MHz, wspomagany przez 8 MB pamięci RAM. Komputer kosztował bardzo dużo, bo aż 9999 dolarów. Całość pracowała oczywiście pod kontrolą systemu NeXTStep. Jako ciekawostkę warto dodać, że właśnie na NeXTCube Tim Berners-Lee opracował odpowiednie oprogramowanie i zaprojektował hipertekstowy, sieciowy system informacyjny, znany dziś jako WWW - przez wielu użytkowników do dziś utożsamiany z całym internetem.

Pixar - tanio kupić drogo sprzedać

Steve Jobs nie planował poprzestać wyłącznie na NeXT. W 1986 roku kupił od wytwórni Lucasfilm nikomu wówczas nieznane studio animacji filmowej - Pixar. Dziś jest to jedna z najbardziej znanych wytwórni filmowych, specjalizująych się w animacji komputerowej. To właśnie Pixar odpowiada za znane chyba każdemu dziecku dzieła animacji komputerowej, takie jak "Toy Story", "Wall-E" czy "Gdzie jest Nemo".

Kwota zakupu była dla zwolnionego kilka miesięcy wcześniej z Apple Jobsa dość pokaźna, wynosiła 10 mln dolarów. Ale czas pokazał, że Pixar był doskonałą inwestycją. Steve Jobs po raz kolejny dowiódł swojego geniuszu biznesowego - 20 lat później Jobs sprzedaje pakiet kontrolny studia Pixar koncernowi The Walt Disney Company za 7,4 miliarda dolarów. 

Wielki powrót

W 1996 roku Apple przejmuje firmę NeXT za kwotę 429 mln dolarów i skutecznie nakłania Jobsa do powrotu do firmy. Ten wraca do Apple pod koniec 1996 roku, obejmuje stanowisko tymczasowego dyrektora generalnego koncernu. W kolejnym roku Jobs jednym ruchem likwiduje wprowadzoną przez byłych szefów koncernu możliwość klonowania Maców. Choć dziś wydaje się to dziwne, to istotnie przez pewien czas firmy trzecie (m.in. Motorola czy Power Computing Corporation) miały możliwość produkowania komputerów, które pracowały pod kontrolą systemu operacyjnego Apple znanego pod nazwą System 7. Jobs w 1997 roku doprowadza do przemianowania wersji System 7.7 na Mac OS 8, powodując tym samym zablokowanie innym podmiotom dostępu do oprogramowania systemowego Apple (umowy dotyczyły wyłącznie serii System 7).

Jobs po otrzymaniu życiowej lekcji, którą było nie tylko - jak sam wspomina w swojej słynnej przemowie na Uniwersytecie Stanforda (zamieszczamy ją na końcu tekstu) - wyrzucenie go z Apple, ale również trudne początki w NeXT, zabrał się za tworzenie nowych komputerów Apple dużo dojrzalej. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. W 1998 na rynku debiutuje iMac, komputer, dzięki któremu Apple wraca na ścieżki rentowności. Był to naprawdę bardzo udany powrót, w ciągu 140 dni od debiutu Apple sprzedaje ponad 800 tysięcy iMaków zarabiając przy tym ponad 300 mln dolarów. Rok później olbrzymim sukcesem okazuje się iBook - pierwszy konsumencki laptop Apple. Co prawda wcześniej, bo już w 1991 roku Apple pokazało PowerBooka 100, ale to właśnie iBook rozpoczął trwający do dziś boom na laptopy Apple.

Doświadczenie nabyte podczas działalności NeXT przydało się nie tylko podczas projektowania sprzętu (np. wzorowany na NeXTCube Apple G4 Cube), ale przede wszystkim w zakresie oprogramowania. Dotychczasowy system operacyjny Macintosha rozwinął się do wersji 9.2.2, ale mimo licznych aktualizacji i usprawnień hamował potencjał rozwijającego się dynamicznie sprzętu, gdyż był oparty na przestarzałej architekturze. Jobs miał jednak odpowiednie rozwiązanie. Dzięki znacznie bardziej przemyślanej, obiektowej architekturze systemu NeXTStep, po dodaniu kilku innych komponentów software'owych w 2000 roku Apple wprowadza w 2001 roku zupełnie nowy system operacyjny Mac OS X, który do dziś (pod zmienioną nazwą na OS X) stanowi podstawową platformę systemową komputerów i laptopów Apple.

Choroba

31 lipca 2004 roku Jobs poddaje się operacji usunięcia nowotworu trzustki, zabieg przeprowadzony jest w tajemnicy, wiedzą o nim jedynie najbliższe pacjentowi osoby. Oficjalnie CEO Apple był na urlopie - w czasie jego nieobecności firmą zarządzał Tim Cook, aktualny szef koncernu. Sam Jobs nigdy nie epatował tym, że jest chory. Mimo początkowo dobrych rokowań i udanemu zabiegowi, ostatecznie Jobs przegrywa walkę z chorobą, umiera 5 października 2011 roku, a okres pomiędzy pierwszym zabiegiem a śmiercią jest dla Jobsa najbardziej płodnym w całej jego karierze. To w tym czasie powstaje pierwszy iPhone, debiutuje iPad rozwijają się kolejne generacje komputerów i oprogramowania. Do końca nie zwalniał, pracował jakby "jutra miało nie być", tak jakby chciał na trwałe zapisać się w pamięci ludzkości. Udało mu się to.

Podobał Ci się ten artykuł? Polub nasz profil na Facebooku!

Ze względu na obowiązującą ciszę wyborczą funkcja komentowania została wyłączona do dn. 2019-05-26 godz. 21:00.