partner serwisu

Twitter zmieni limit długości postów aż do 10 000 znaków? Niekoniecznie, tu może chodzić o coś zupełnie innego

Twitter zmieni limit długości postów aż do 10 000 znaków? Niekoniecznie, tu może chodzić o coś zupełnie innego
Autor:
Krzysztof Pojawa
Data publikacji:
6 stycznia 2016, 03:16
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
długość tweeta, jack dorsey, ograniczenie długości zweeta, tweet, twitter, znaki

Od kilku godzin po internecie krąży powtarzana przez wiele serwisów technologicznych informacja, jakoby Twitter planował rezygnację z ograniczenia długości pojedynczego tweeta do 140 znaków i wprowadzenie nowego limitu, wynoszącego aż 10 000 znaków. Brzmiało to nawet wiarygodnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę stopniowe upodabnianie się Twittera do Facebooka, przez dłuższy czas były to jednak informacje powołujące się na tzw. anonimowe źródła. Tymczasem przed kilkudziesięcioma minutami do kwestii zwiększenia maksymalnej długości tweeta odniósł się na swoim twitterowym profilu CEO Twittera, Jack Dorsey. Po jego wypowiedzi jednak cała sprawa zamiast się wyjaśnić, stała się jeszcze bardziej zagmatwana. I choć pewnych nowych rozwiązań na Twitterze faktycznie możemy się spodziewać, to wcale nie muszą one pojawić się zbyt szybko, mogą też dotyczyć czegoś zupełnie innego, niż tylko zmiana limitu długości tweeta.

Tweet Dorseya jest specyficzny. Nie jest tekstem, tylko screenshotem, choć owszem, zawierającym tekst, w dodatku długi - dziewięcioakapitowy. 

Dlaczego tak? Prawdopodobnie z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że miał sporo do powiedzenia. Drugim powodem jest chęć zwrócenia większej uwagi na fakt, iż taki sposób tweetowania, czyli publikowanie tekstów o długości większej niż dopuszczalna, ale w formie obrazu, jest coraz częstszą aktywnością użytkowników serwisu. I w tym kontekście Dorsey pisze o ciągłej pracy nad Twitterem, o braku nieśmiałości w budowaniu większej użyteczności serwisu, a także o tym, że ta użyteczność musi być zgodna z tym, w jaki sposób użytkownicy Twittera chcą z niego korzystać.

Gdyby poprzestać na tej części wypowiedzi, możnaby uznać, że faktycznie ograniczenie długości pojedynczego tweeta może zniknąć lub zostać znacznie zwiększone. Pewne wątpliwości mogą jednak budzić kolejne zdania w posta Dorseya.

Odnosząc się do screenshotów z tekstem publikowanych w tweetach, zadaje on jedno dość istotne pytanie - a co, jeśli ten tekst... naprawdę byłby tekstem? Tekstem, który można przeszukiwać? Tekstem, który można zaznaczać? To byłoby znacznie bardziej użyteczne i potężniejsze.

To stwierdzenie z jednej strony może oczywiście wskazywać na możliwość zwiększenia dopuszczalnej długości tweeta, może jednak być też sygnałem, iż brane jest pod uwagę wprowadzenie funkcjonalności wykorzystujących technikę rozpoznawania tekstu umieszczonego w plikach graficznych. To, iż drugie z potencjalnych rozwiązań jest przynajmniej niewykluczone, sugerować może kilkukrotne użycie przez Dorseya słowa explore, czyli odkrywaćbadać. Trudno byłoby wszak nazwać odkryciem możliwość pisania dłuższych postów. Taka funkcjonalność byłaby też zdecydowanie bardziej potężna, a tym słowem również CEO Twittera posłużył się w swoim wpisie.

Dorsey podkreśla również, iż krótkie, 140-znakowe posty są podstawą Twittera. Jak mówi - to ograniczenie jest piękne, pobudza do kreatywności i zwięzłości. Tworzy też poczucie szybkości. Dodaje też, że to nigdy nie zostanie utracone, a większość tweetów zawsze będzie krótka i słodka, a sam Twitter nie tylko pozostanie szybki, publiczny, działający praktycznie na żywo, ale też te cechy będą jeszcze wzmacniane.

Czy przy zwiększeniu ograniczenia długości pojedynczego tweeta do 10 000 znaków serwis pozostanie szybki i konwersacyjny? Trudno się z tym zgodzić. Stąd ponownie na myśl może przyjść albo wykorzystanie techniki rozpoznawania tekstu w obrazach, albo - co również wydaje się dość prawdopodobne - zwiększenie maksymalnej długości tweeta, ale dla wybranej, wąskiej grupy użytkowników lub (to akurat nie jest już zbyt prawdopodobne, chyba, że w końcu zarząd Twittera postanowił zacząć coś zarabiać) w powiązaniu z jakimś systemem płatności. W świetle słów Dorseya najmniej prawdopodobne jest jednak wprowadzenie możliwości pisania długich tweetów jako ogólnodostępnej funkcji dla wszystkich użytkowników. A najbardziej - naszym zdaniem - rozbudowanie o technikę rozpoznawania tekstu funkcji związanych z dodawaniem zdjęć do tweetów.

Niezależnie od tego, która z przedstawionych przez nas możliwości okaże się prawdziwa, pozostaje pytanie o to, kiedy nowe funkcjonalności mogą zostać wprowadzone. Czy możemy spodziewać się tego już niedługo? Tu również musimy powiedzieć - raczej nie. Na końcu swojego wpisu Dorsey stwierdza, ze jeśli zdecydujemy się udostępnić to, co odkryliśmy, najpierw z odpowiednio dużym wypowiedzeniem powiemy o tym developerom, żeby mogli się odpowiednio przygotować. Czyli najpierw programiści, a dopiero później użytkownicy. A na dodatek tylko wtedy, jeśli zarząd Twittera postanowi wprowadzić swoje odkrycia do serwisu.

Brak komentarzy do tej publikacji. Dodaj pierwszy komentarz.