partner serwisu

Nokia z Androidem, Nokia z aplikacjami

Nokia z Androidem, Nokia z aplikacjami
Autor:
Krzysztof Pojawa
Data publikacji:
21 marca 2014, 18:51
Średnia ocena:
Twoja ocena:
Tagi:
android, nokia, nokia x, nokia x porting bus, nokia x porting bus w warszawie, nokia x software platform, prezentacja, przenoszenie aplikacji z androida na nokię x, warszawa

Nokia X. Jeśli jest wśród naszych czytelników ktoś, kto nie wie, co oznacza ta nazwa, to spieszymy z tłumaczeniem, że są to niedrogie smartfony fińskiego producenta działające pod kontrolą systemu Android. Jest to jednak zdecydowanie inny Android, niż ten, który znaliśmy do tej pory. 
Do ich oficjalnej polskiej prezentacji pozostał jeszcze tydzień, my jednak mieliśmy już okazję trzymać je w rękach, zapoznać się z fińską wariacją na temat zielonego robocika i dowiedzieć, co czeka deweloperów aplikacji, którzy zechcą przygotować iksowe wersje swoich produkcji a także tego, na co mogą – pod względem dostępnych usług i oprogramowania – mogą liczyć przyszli użytkownicy nowych urządzeń Nokii.

Choć nie jest to pierwszy raz, kiedy Nokia przygotowuje duże, międzynarodowe wydarzenia, to po raz pierwszy Polska jest jednym z krajów biorących w nich udział. 21 marca jadący z Barcelony przez Paryż, Lyon, Mediolan, Bolonię, Budapeszt i Pragę autobus, noszący nazwę Nokia X Porting Bus, przyjechał do Warszawy. Jego jednodniowy pobyt, skierowany głównie do deweloperów aplikacji zaczął się od specjalnej sesji przeznaczonej dla bardzo niewielkiej – liczącej trzy osoby – grupy dziennikarzy, podczas której uczestnicy mieli okazję poznać bliżej Nokię X, zapoznać się z jej szczegółami technicznymi i rzeczywistym działaniem a także wziąć udział w pierwszej sesji konsultacji technicznych z programistami. 

Nokia X porting Bus

Jaki jest najpoważniejszy zarzut pod adresem smartfonów Nokii z systemem Windows Phone? Brak wystarczającej liczby aplikacji. Sklep Google Play z aplikacjami dla Androida zawiera ponad milion pozycji, ich liczba dla urządzeń z WP to „tylko” około 250 tysięcy. Co więcej, przeciętna – mówiąc delikatnie – popularność tych urządzeń w większości krajów (w Polsce sprzedają się one stosunkowo dobrze) powoduje, że przyrost aplikacji również nie jest zbyt dynamiczny. Kółko się więc zamyka – niewielka liczba aplikacji wpływa na niską popularność wśród nabywców, z kolei ta powoduje, że i deweloperzy zdecydowanie bardziej skupiają się na urządzeniach z innymi systemami operacyjnymi, przede wszystkim na tych z Androidem. 

Co można zrobić w takiej sytuacji? Wyjścia są dwa. Można sprzedać dział urządzeń mobilnych Microsoftowi i niech to on się męczy, ale można też dać użytkownikom to, co lubią najbardziej, czyli kilka smartfonów z Androidem w środku. 

Nokia nie byłaby jednak Nokią, gdyby nawet tego drugiego wariantu nie zrobiła zupełnie inaczej, niż wszyscy. Smartfony z serii X zewnętrznie bardzo przypominają Lumie. Ten sam styl projektowania obudowy, te same jaskrawe (a czasem czarne) kolory. Wygląda to naprawdę nieźle, chociaż nie da się ukryć, że nie są to topowe modele – w sklepach będzie je można znaleźć na niższych półkach.

Nokia X  Nokia XL

Specyfikacje, które zaprezentował prowadzący spotkanie Attila Csipa, też nie są high-endowe. Procesor w każdym modelu będzie taki sam - dwurdzeniowy Qualcomm Snapdragon S4 1 GHz. Do tego 512 MB pamięci RAM, 4 GB pamięci wbudowanej, wyświetlacz o przekątnej 4’’ i 3 mpix aparat fotograficzny w modelu X, w wariancie XL 768 MB RAM, również 4 GB pamięci wbudowanej, większy – 5’’ wyświetlacz i dwa aparaty – 5 mpix z tyłu i 1 mpx z przodu. W obu modelach znajdziemy też gniazdo na kartę microSD i możliwość użycia dwóch kart SIM.

Nokia X specyfikacje

Jest jeszcze model X+, plasujący się pomiędzy X a XL, jak się jednak dowiedzieliśmy, nie będzie dostępny w oficjalnej sprzedaży w Polsce. 

To, co nas jednak interesuje najbardziej, to nie sprzęt, a system i oprogramowanie. Android zastosowany w Nokiach z serii X to bardzo mocno przebudowana wersja 4.1.2 z interfejsem Fastlane, wyglądem i sposobem poruszania się po ekranie głównym - ikonki aplikacji kwadratowe, w różnych rozmiarach, ułożone i przewijane pionowo na jednym ekranie - zbliżonym do kafelkowego Windows Phone.  

Pod względem płynności działania to jednak typowy Android – specyfikacja sprzętowa, która wystarczyłaby do komfortowej pracy z systemem Microsoftu w tym przypadku jest wyraźnie zbyt słaba. Przewijanie ekranu nie jest płynne, animacje ekranowe mają wyraźne przycięcia a aplikacje uruchamiają się z kilkusekundowym opóźnieniem. 

A co z dostępem do oprogramowania? Również w tym przypadku Nokia postanowiła nie korzystać z gotowych rozwiązań i nie dawać zarobić konkurencji więcej, niż to absolutnie konieczne, dlatego pozbawiła swoje nowe smartfony dostępu do najważniejszych – z punktu widzenia większości użytkowników – usług, takich jak np. Google Maps czy przede wszystkim sklep Google Play.

Z mapami rzecz jest prosta – nie ma Google Maps, ale jest Here, czyli bardzo dobre mapy znane już z Lumii. Sklep oczywiście też jest. Sklep Nokii. Czy jest w nim tyle aplikacji na Androida co w Google Play? Nie.

Nokia Sklep

Wydaje się więc, że producent znów popełnia ten sam błąd, co w przypadku smartfonów z Windows Phone, czyli wypuszcza na rynek urządzenie, ale nie zapewnia tego, co dla użytkowników najważniejsze, czyli wystarczającej liczby aplikacji.

Nokia najwyraźniej zdaje sobie z tego sprawę, postanowiła bowiem przekonać deweloperów aplikacji do przygotowywania ich wersji dla swoich androidowych smartfonów. 

Pierwsze pytania już ściśle związane z aplikacjami i usługami dla Nokii X, jakie od dziennikarzy otrzymał Attila Csipa dotyczyły kwestii wyłączenia w najnowszych smartfonach dostępu do Google Play. Wyjaśnieniem – przynajmniej oficjalnym – tej kwestii było hasło, pod którym odbywa się cały tour busu Nokii – Same code base, new user base, czyli ten sam kod, nowi użytkownicy. Mówiąc językiem konkretów, 75% aplikacji działających na „zwykłym” Androidzie jest w pełni kompatybilnych z wersją systemu, którą zainstalowano w nowych Nokiach i nie wymaga jakichkolwiek ingerencji w kod źródłowy, ich przeniesienie do sklepu Nokii wymaga więc jedynie kilku kliknięć myszką.

Ale skąd programista ma wiedzieć, czy jego aplikacja zalicza się do tych 75%? Nokia udostępniła specjalnie przygotowane SDK (Software Dewelopment Kit), będące pluginem Eclipse, umożliwiające  nie tylko zaprogramowanie aplikacji od podstaw, ale też sprawdzenie kompatybilności oprogramowania już gotowego – wystarczy plik .apk przeciągnąć do okna programu i po kilku sekundach wiemy, czy aplikacja może zostać bez żadnych modyfikacji opublikowana w sklepie. Ewentualne niezgodności – wynikające zazwyczaj z odwołań do zablokowanych usług Google – też są od razu sygnalizowane wraz z propozycją metody ich rozwiązania.

Aplikacja kompatybilna

SDK wyposażone jest również w emulator urządzenia Nokia X, daje także możliwość zdalnego przetestowania aplikacji na rzeczywistym smartfonie. 

Nokia X SDK - emulator urządzenia

Czy jednak sam fakt, że przenoszenie aplikacji ze standardowego Androida na jego nokiową wersję jest proste i zazwyczaj nie wymaga jakichkolwiek modyfikacji kodu źródłowego wystarczy, żeby przekonać do tego deweloperów? 

Kolejne kwestie poruszane na prezentacji dotyczyły rejestracji programistów w sklepie Nokii, dodatkowych zachęt do tworzenia aplikacji na Nokię X i płatności za aplikacje pobierane przez użytkowników. 

Rejestracja dewelopera w sklepie – inaczej niż np. w Windows Store – jest bezpłatna. I co istotne, nie usłyszeliśmy żadnych informacji wskazujących, że może się to w najbliższym – i nieco dalszym – czasie zmienić. Deweloperzy nie będą więc musieli płacić za sam fakt publikacji swoich produkcji. To dobre rozwiązanie i naszym zdaniem w tym samym kierunku powinien pójść Microsoft, jeśli chce, żeby w jego sklepie zaczęły pojawiać się większe ilości aplikacji.

Dodatkowo każdy deweloper może skorzystać z DVLUP, czyli programu nagradzającego twórców punktami wymienialnymi na nagrody w tym np. możliwość umieszczenia swoich aplikacji na „półkach promocji” w sklepie. 

Zarabianie na aplikacjach umieszczonych w sklepie Nokii może odbywać się kilkutorowo. Jedną z metod są umieszczane w programach reklamy – tutaj Nokia nie nakłada żadnych ograniczeń, dopuszczalne są dowolne programy reklamowe.

Nieco inaczej wygląda kwestia płatności od użytkowników – Nokia zdecydowanie preferuje oprogramowanie korzystające w mikropłatności wewnętrznych (czyli np. drobnych opłat za dodatkowe funkcjonalności czy odblokowanie kolejnych etapów w grach) lub opłat na zasadzie spróbuj i zapłać, natomiast broni się przed aplikacjami, za które trzeba zapłacić przed ich pobraniem i instalacją.

Ze względu na fakt, że Nokia X kierowana jest przede wszystkim na tzw. rynki wschodzące, jak np. Indie, w których ilość wydanych kart kredytowych w stosunku do liczby mieszkańców jest bardzo niska, Nokia oferuje – i również preferuje – płatności uproszczone, dzięki którym opłaty związane z aplikacjami nie są pokrywane od razu, właśnie za pomocą karty kredytowej, tylko doliczane do faktury za abonament telefoniczny lub pobierane z konta w przypadku użytkowników telefonów w systemie pre-paid. I naszym zdaniem to jest jedna z największych korzyści dla deweloperów. Również w Polsce, tu też wiele osób nie posiada kart kredytowych lub nie chce za ich pośrednictwem dokonywać zakupów związanych z aplikacjami, możliwość doliczenia opłaty do faktury za telefon dla znacznej liczby użytkowników będzie dużo bardziej do przełknięcia. 

Karty kredytowe na rynkach wschodzących

Czy jednak wszystko to, co w teorii wygląda tak dobrze, przełoży się na praktykę? Mając okazję, po spotkaniu przeznaczonym wyłącznie dla wybranej grupy dziennikarzy, wziąć udział w sesji technicznej skierowanej do deweloperów nabraliśmy sporych wątpliwości. Zdajemy sobie sprawę, że była to pierwsza sesja tego dnia a zaplanowanych było jeszcze kilka, to zainteresowanie nią było – w negatywnym znaczeniu tego słowa – porażające. Pojawił się na niej tylko jeden programista. Jeżeli podobnie wyglądała frekwencja na kolejnych sesjach, to nawet bardzo proste portowanie aplikacji, spore możliwości zarobkowe w sklepie Nokii i duże zachęty dla deweloperów nie wpłyną w znaczący sposób na ilość aplikacji dostępnych na smartfony z rodziny Nokia X, bo ich potencjalni twórcy najzwyczajniej w świecie nie będą o nich mieli  pojęcia. 

Życzymy Nokii X jak najlepiej i z niecierpliwością czekamy na oficjalną polską prezentację tych smartfonów już za tydzień. Po dzisiejszej prezentacji w zielonym autobusie z jednej strony jesteśmy pełni nadziei, że Nokia nauczyła się na własnych błędach, że nawet najlepszy sprzęt to za mało, jeśli jego użytkownicy przez niewystarczającą liczbę aplikacji nie mogą skorzystać ze wszystkich jego zalet. Jednocześnie wyszliśmy ze spotkania pełni obaw, że choć przygotowanych zostało wiele zachęt i ułatwień dla deweloperów, to oni sami nieprędko usłyszą o nich wystarczająco wyraźnie.

Brak komentarzy do tej publikacji. Dodaj pierwszy komentarz.